Dzieje wsi Gorzesław.
Autor Zdzisław Nowakowski

Położenie.
Gorzesław leży na Równinie Oleśnickiej w jej centralnej części. Obszar równiny o krajobrazie moreny dennej, starszej niż ostatnie zlodowacenie, rozciąga się między Odrą, Górami Kocimi a Borami Stobrawskimi. Powierzchnia moreny pierwotnie bardziej urozmaicona, została zrównana przez płynące wody a sama struktura moreny uległa spłaszczeniu na skutek wymycia drobnych składników gliniastych. Powierzchnia wioski nie wykazuje odchyleń od dominującego typu krajobrazu. Gorzesław zajmuje obszar 11,2 km2. Jest to fragment wysoczyzny morenowej silnie przeobrażonej.

Wody z pól Gorzesławia spływają kilkoma krótkimi ciekami do potoków Smolna i Gorzesławka. Smolna wypływa z pól między Jeielną, Lipką a Wabienicami. Po minięciu Wabienic od wschodu i płd. wsch. stanowi granicę dla Gorzesławia i Bukowia. Płynąc dalej na zachód oddziela Gorzesław od Solnik Małych. Dalej płynie przez Strzałkową, Solniki Wielkie, Smolną, Ligotę Małą i po 23 km kończy swój bieg w Widawie, w pobliżu Oleśniczki.

Gorzesławka rozpoczyna swój bieg na granicy Wabienic z Gorzesławiem, płynie na płn. od wioski i po kilkuset metrach skręca na płd. stanowiąc od zachodu granicę ze Strzałkową. Jest prawym dopływem potoku Smolna. Długość Gorzesławki wynosi około 5 km.

Średnia wielkość opadów w ciągu roku wynosi 565 mm. w postaci deszczu, śniegu, gradu, mgły i rosy. W ciągu roku na powierzchnię Gorzesławia spada 6 mln. 328 tys.ton wody. Największe opady występują w lipcu - 85 mm, najniższe w lutym - 30 mm.

Średnia roczna temperatura wynosi 7,7 st. C. Średnia temperatura miesięcy od kwietnia do września wynosi 13,6 st. C. Najwyższe temperatury występują w lipcu 17,4 st. C. najniższe w styczniu -1,7 st. c. Długość okresu wegetacji w procentach rocznej sumy 59-62.

Teren ma ma nachylenie z płn. wsch. w kierunku płd. zach. W takim też kierunku spływają wody. Najniższy punkt npm. znajduje się w miejscu, gdzie Gorzesławka wpada do Smolnej i wynosi 153,5m. Najwyższe miejsce znajduje się na północy, w pobliżu drogi Wabienice-Stronia i wynosi 194 m npm. Deniwelacja względna wynosi 40,5 m, przeciętna wysokość npm 173.75 m. Zabudowania wsi leżą na wysokości 167m npm.

Gorzesław położony jest przy starym szlaku prowadzącym z zachodu na wschód t.j. z Oleśnicy do Namysłowa. Inną ważną drogą, dla mieszkańców tej wsi, może nawet ważniejszą, była droga z południa na północ, to droga Bierutów - Syców.

Bierutów nazywany niegdyś Lignicą był miejscem, gdzie odbywały się targi, wymiana towarów. Od 1214 roku posiada prawo targowe. Gorzesław należał do rynku lokalnego tego miasta.

Geneza nazwy Gorzeslawia
Gorzesław wywodzi swą nazwę od Gorzesława, a właściwie od jego synów Gorzesławiców. W akcie lokacyjnym z 1266 roku wydanym dla Bierutowa i obwodu przez księcia wrocławskiego Henryka III, zapisany jest jako Corschlitz. W 1376 podczas wizytacji kościołów jako Corslicz. Należy pamiętać, że ówczesny alfabet przejęty z łaciny nie miał tylu liter. by jedna litera odpowiadała jednej głosce. Najczęściej jedna litera obsługiwała kilka głosek, n p. c= k, c= ć. Istnieje ponadto problem substytucji, tj. wzorowaniu się na gryfie i wymowie niemieckiej, a język ten był najprawdopodobniej ojczystym językiem skrybtusa Ottona)sporządził dokument, w którym po raz pierwszy urzędowo wymieniona jest omawiana miejscowość, nawet gdyby on używał obu języków.

Gorzesław jest nazwą patronimiczną. Sądząc po zapisach nazwa ta pierwotnie brzmiała; Gorzesławicy= Gorzesławice. Gorzesławicy to synowie Gorzesława. Wygląd zapisu da się łatwo wytłumaczyć procesem substytucji, głoskę g zastępowano często grafem k, głoska o wypadała, ponieważ była nie akcentowana, głoskę sz zastępowano grafem rsch. Głoska s zlała się z sz (Korszlice), formant -aw dał an, anitz= itz, formant - ice dał-itz, stąd Gorzesławice = Korschlitz (Stanisław Gajda, Geneza nazw miejscowości gromady Wabienice, rękopis 1971) i ta nazwa funkcjonowała aż do 1945 roku. Takiej też nazwy używali Georg Herbsten i Johann Sinapius.

W latach 60. XX wieku opowiadano w Gorzesławiu legendę zasłyszaną podobno od dawnych mieszkańców Gorzesławia Przytacza ją ks. Antoni Młotek w "Wabienice Parafia i Sanktuarium" na str. 24, "tuż przy drodze prowadzącej z majątku, obok drugiego zakrętu (gdzie jeszcze dziś widać resztki ruin) stał kiedyś przytułek dla starców. Jeszcze dawniej w tym miejscu stał zamek, którego właścicielka słynęła z bardzo złego prowadzenia się, a przy tym lubiła bardzo przeklinać. Stąd zamczysko to nie cieszyło się dobrą sławą wśród okolicznej ludności. Więc być może, że nazwa wsi wywodzi się od tego faktu, po prostu od słów "gorze – sława”. Wątpliwości te, jak i również moje, rozwiał p. Stanisław Gajda obecnie prof. Uniwersytetu Opolskiego. Takich i podobnych legend jest wiele, niektóre mają wątki prawdziwe, natomiast w legendzie o Gorzesławiu nigdzie nie znajdziemy najmniejszego potwierdzenia.

J. Sinap[ius zwraca uwagę, że miejscowości mające zakończenia na - iz, pochodzą z języka polskiego i wymienia "als /jak/Spalvviz,/ Spalice/, Jenckwiz /Jenkowice/, Korschliz /Gorzesław/, Bogschüz /Boguszyce/, Bufelvviz, Kapiz, Uloschvviz, Manckervviz, Pontvviz /Poniatowice/, Redzvviz /Radzowice/, Jeroltschüz, Würbiz, Wontschüz, Uyeyschüz, Domnovviz und andere von Pohlen herzurühren scheinen"

Pochodzenie nazw miejscowości obrazowo objaśnia Zygmunt Gloger "Sposób jakim się utworzyły polskie nazwy wsi, miast i miasteczek, ciekawym jest i ważnym z kilku względów. Są to bowiem nazwy naszych prastarych siedlisk i domów rodzinnych, a zarazem stare zabytki mowy ojczystej, które posłużyły badaczom przeszłości do wyjaśnienia niektórych dawnych stosunków społecznych i sposobu osiedlania się ludności przed wiekami. Cała kraina lechicka porośnięta była lasami a pola nie były nigdzie darem przyrody, ale wynikiem ciężkiej pracy ludzkiej. Wśród tej olbrzymiej puszczy, która szumiała od Karpat i gór śląskich po Bałtyk, w owym sercu prastarej Słowiańszczyzny, mieszkały od dziejów przeddziejowych ludy lechickie". Dalej ten sam autor pisze o nadawaniu miejscowościom nazw. My zajmiemy się jedynie nazwami zakończonymi na - ic; "W innych stronach Lechii, ponieważ ludzi było mało, najczęściej jeden kmieć zakładał pierwsze siedlisko nowej wioski w dzikim boru, czyli jak nazywano, "na surowym korzeniu". Osadę taką mianowano w dokumentach łacińskich villa. Dwie wsie oznaczało nieraz dwóch osadników. Z początku nowa osada nie miała zwykle żadnego nazwiska, ale z czasem następował powód do nazwania każdego zakątka tak a nie inaczej. Nazwy te nie powstawały nigdy przez ich rozmyślne wynajdywanie lub z woli jednego człowieka. Tylko zwykle, gdy już osada szła w podział między synów pierwszego założyciela, nazwa jej wytwarzała się z prostej odpowiedzi na zapytanie: kto tam mieszka? (moje wtrącenie – Gorzesławicy, czyli synowie Gorzesława – patrz wyżej). Jeżeli założył ją np. Krzesław czyli w skrócie Krzesz, to mieszkali w niej Krzeszowice, jeżeli Racław, to Racławice (część Szczodrego nazywała się w XIII wieku Rastelwitz, czyli Rasławice lub Racławice od imienia Rasława lub Racława tzn od jego synów Rasławiców. Wabienice, Wabnitz od Babińca czyli od jego synów Babieńców). jeżeli Zdan, to Zdanowice itp. W języku polskim imię ojca za pomocą końcówki -ic, -ice przetwarza się na przydomek synowski. Tym sposobem, w dobie Piastów powstały wszystkie dzisiejsze nazwy wiosek z końcówkami na -ice. (Gl. s.258-259). Stąd prawidłowa pierwotna nazwa Gorzesławia brzmiała Gorzesławice. Podobnie Wabienice – Babienice, Szczodre -Rasławice.

Dziwną przemianę przeszła nazwa miejscowości Cieśle. Niemiecka nazwa Zessel, stąd chyba Cieśle. Tymczasem W. Ogrodziński wywodzi ją od Czesława i zwać się powinna Czesławice. Na 25 str. A. M. pisze "Bardzo wcześnie osiedlił się tu ród Korszliców (Korschlitz) i od niego przyjęła się nazwa niemiecka wsi". W całym księstwie nie spotkałem nazwiska Korschlitz. Genealogią szlachty oleśnickiej zajmowali się: J. Sinapius, C. F. Grutschreiber, Pfotenhauer, Bogumił Grott Wśród wielu rodów szlacheckich wymienianych i opisywanych przez w/w autorów nie występuje ród Korschlitzów. J. Sinapius sięga aż do starożytnych Lygiów i Kwadów. Jednak rodu tego nie wymienia.

Imię Gorzesław (Gorzysław) występuje natomiast wielokrotnie w dokumentach XII/XIII wieku. Jest to prastare imię polskie występujące obok Bolesława, Borzysława, Bogusława, Domasława, Jarosława, Czesława, Przemysława, Rasława i wielu innych imion). Słownik staropolskich nazw osobowych pod redakcją Witolda Taszyckiego. Jeśli imię to występowało w XII i XIII wieku to występować też musiało i w wiekach wcześniejszych.

Początki Gorzesławia.
Johann Sinapius na podstawie nieujawnionego źródła pisze, że właścicielem Gorzesławia w 1230 roku był p Bernard Sarnowski, pan Krzeczyna i Gorzesławia, który swoją ślubną małżonkę (sprzedał według starego zwyczaju) swojemu poddanemu Michałowi Scholcabowi, którą tenże bez przeszkód używać może. Działo się to w 1230 roku. Napisał to w II tomie na str. 563 Cytuję "Vor alten Zeiten war Bernhard Sarnoffzki Erb=Herr zu Krickau und Korschlitz) welcher laut des alten styli seinem Unterthan Michal Scholcab zu Korschlitz [der durch das Feuer vertorben ist) sambt mit seinen Briefen und Gerechtgkeiten/ andere solche Briefe erheilt/ derer er Scholcab sich sambt seinem Ehelichen Gemahl und Nachkommlingen/ vor ihme Herrn Sarnoffzki, und seinem Ehelichen Gemahl ungehinder gebrauchen möge.d.d. Mitwoch nach Reminiscere, nach Christ Geburth 1230". Na podstawie tego przekazu, wnioskować możemy, że wioska istniała jeszcze przed ukazaniem się aktu lokacyjnego. Z dokumentu lokacyjnego dowiadujemy się również iż Lignica/ Bernstadt, Bierutów i okolice były miejscem "ubogim i zaniedbanym". Przypuszczać możemy, iż między latami 1214/1230 a 1266 musiało wydarzyć się coś niezwykłego. Mogła to być jakaś epidemia, która zdziesiątkowała ludność lub zniszczeń dokonali Tatarzy w 1241 roku [wg najnowszych opinii Tatarzy nie dotarli w okolice Oleśnicy - uwaga autpra strony]. Ta druga wersja wydaje się bardziej prawdopodobna, ze względu na to, że wataha (tumen a może część tumenu) Tatarów po zniszczeniu Łęczycy i Sieradza skierował się na Śląsk, aby połączyć się z głównymi siłami Batu-chana i uderzyć na Legnicę. Na szlaku swego przemarszu Tatarzy dokonywali olbrzymich zniszczeń, grabieży i mordów, stąd prawdopodobnie w dokumencie stwierdzenie o owym "zubożeniu i zaniedbaniu" okolicy Bierutowa.

A. Młotek na str 25 pisze "Jakie były początki wsi nie wiemy. Podobno wiele ucierpiała w czasie najazdu Tatarów 1241 roku wraz z sąsiednim Strzałkowem, który został wówczas doszczętnie spalony" tak zresztą jak inne wioski przez które przeszli Tatarzy. Problem jest jednak w tym, że miejscowość o nazwie Strzałkowa - Schützendorf znajduje się także pod Legnica, natomiast Strzałkowa oleśnicka występuje w źródłach dopiero od 1431 roku. Jeśli prawdą jest, że Strzałkowa razem z Gorzesławiem została zniszczona, to zniszczenia te musiały być tak wielkie, że dopiero po 190 latach wieś ta mogła na nowo zaistnieć.

Gorzesław najprawdopodobniej istniał wiele lat przed opisywanymi zdarzeniami. Wioska zasobna jest w dość urodzajną i niezbyt ciężką do uprawy glebę. Zapewne od dawna przyciągała ludzi szukających odpowiedniego miejsca na osiedlenie się.

W latach 60-tych XX wieku p. Aleksander Stasiak mieszkaniec Gorzesławia opowiadał mi, że przed kilkunastu laty pod swoim domem odkopał stary grób. Kształt tego grobu wskazywał, iż był on z okresu halsztackiego.

Sinapius pisząc, że w 1230 roku właścicielem Gorzesławia był Bernard Sarnowski, tym samym wskazał, używając nazwy, że wieś ta istniała już wcześniej, skoro przed nim właścicielami byli Gorzesławicy (Gorzysławicy). Nie posiadamy innych dowodów na istnienie Gorzesławia przed 1266 rokiem, nie mamy też dowodów na ciągłość osadnictwa w Gorzesławiu. Powinniśmy mieć jednak świadomość, iż grunty raz wyrwane puszczy, uprawione i użytkowane rolniczo stanowiły niezwykłą i cenną wartość. Człowiek tylko z bardzo ważnych przyczyn mógł się ich pozbyć. Przyczyn tych było wiele, choćby wymienione epidemie dziesiątkujące ludzi, najazdy nie tylko Tatarów, różne wojny plemienne, pożary itd. Narzędzia, którymi posługiwał się człowiek w większości drewniane, czasem kamienne, później z brązu z czasem z żelaza, były trudne do zdobycia i poza żelazem szybko ulegały zniszczeniu. Wypalanie lasu, karczowanie pni, korzeni wymagało wiele czasu i wysiłku, dlatego szukano miejsc łatwych do uprawy, często już uprawianych i opuszczonych (obecnie obserwujemy, że grunty nie uprawiane, nie koszone łąki szybko zarastają chwastami, krzewami, samosiejkami brzóz, na terenach bardziej podmokłych olch). Ludzie musieli poświęcać dużo czasu, wkładać mnóstwo wysiłku, pracować od świtu do zmroku by uprawiane przez siebie pola, pastwiska i łąki utrzymać w stanie nadającym się do ciągłego użytkowania. Możemy przypuszczać, że w Gorzesławiu na wiele lat a może wieków przed 1230 rokiem istniało osadnictwo, skoro p. Bernard Sarnowski był jednym z kolejnych właścicieli tej miejscowości.

Przyjmuje się, że na przełomie XIII/XIV wieku wioski liczyły od 70 do 100 mieszkańców. Potwierdza to także legenda przekazana w 1945 roku przez dawnych mieszkańców nowo osiadłym przybyszom. Według tej legendy podczas budowy kościoła każdy mieszkaniec obowiązany był dostarczyć na budowę jeden polny kamień. Na przełomie lat 60/70 minionego wieku naliczyłem 79 kamieni w murach kościoła. W wiekach XII i XIII jedna rodzina składała się z 7 osób. Stąd Gorzesław zamieszkiwało 12 rodzin. Każda rodzina posiadała i uprawiała 1 łan ziemi (23-24 ha). Sołtys miał dodatkowo 2 łany. wynika z tego, że w Gorzesławiu pod uprawą było około 330 ha powierzchni z ogólnej 1100 ha. Pozostała powierzchnia to lasy, knieje i mokradła.

Przystępując do wypełnienia wymogów prawa frankońskiego wytyczono ulicę, przy której wybudowano zagrody. Była to wieś typu ulicówki. Na środku wsi wyznaczono tzw. nawsie, na którym umiejscowiony był już kościół. Na nawsi można było zakładać warsztaty rzemieślnicze i karczmy. W przypadku Gorzesławia było to niemożliwe ze względu na obowiązujące prawo 1 mili. Ze środka wsi w kierunku płn. wytyczono drogę, która prowadzi do folwarku oddalonego około 1 km.

W. Haeusler sądzi, że Gorzesław jeszcze przed 1266 rokiem był na prawie niemieckim osadzony, czyli przed nadaniem Lignicy aktu lokacyjnego przez Henryka III.

W. Wilhelm Haeusler wymienia następujących właścicieli folwarku; 1301 Friczscho (Frirscho) de Lobin oder Lobil. 1414 Mathis Wolf, 1419 Stephan, Niklas i Konrad Wolf kupili od księcia Konrada - biskupa, sąd wyższy w Gorzesławiu za 200 marek. W 1449 r. sprzedali ten sąd Patschke Sarnowskiemu.

Czynsze z Gorzesławia należały z dochodami z Ligoty do biskupstwa wrocławskiego. W 1357 roku sołtysem w Gorzesławiu był Nikolaus (Mikołaj).

Gorzesław stanowił własność książąt oleśnickich. W 1574 roku wraz z Bierutowem i kilkoma innymi wioskami został sprzedany rodzinie Schindel przez Karola II. Po trzydziestu latach (20.VIII.1604 roku) Karol II odkupił Bierutów z Gorzesławiem i innymi wioskami. O zatwierdzenie transakcji poprosił cesarza Rudolfa.

Środowisko.
Gorzesław obejmował rozległy obszar, świadczy to o dość wczesnym zagospodarowaniu tego terenu, podobnie było w przypadku sąsiedniej Stroni (1340 ha). Natomiast Wabienice (zasiedlone zostały prawdopodobnie później) miały już tylko 744 ha, choć nie jest to pewne. Gorzesław w stosunku do innych miejscowości był uprzywilejowany ze względu na obecność gliny nadającej się do wyrobu cegły. Glina zalegała na płn. wsch. wioski przy granicy z Wabienicami. Mieszkańcy wioski utrzymywali się przede wszystkim z uprawy roli. W średniowieczu w Gorzesławiu przeważały lasy. Lasy unieruchamiają piaski i utrzymują wilgoć. Potok Smolna płynął w szerokiej dolinie, meandrował, tworzył rozlewiska. Przy wysokich brzegach bobry budowały żeremia, budowane przez nie zapory drzewne spiętrzały wodę. Woda płynęła całą szerokością doliny. Podnosił się stan wód gruntowych, co w latach o niskich opadach ratowało grunty przed suszą. Natomiast silne letnie opady powodowały, że ziemia stawała się grząska, trudna do uprawy.

Na początku swego istnienia wioski otoczone były ze wszystkich stron kompleksami leśnymi. Las dostarczał ludziom materiałów budowlanych, drzewa na opał, schronienia w czasie wojen i epidemii. Ponadto w lesie zbierano grzyby, jagody, borowinę, czerwone borówki, maliny, poziomki, jeżyny i inne przysmaki a także leśne zioła. W dziuplach leśnych pszczoły zakładały barcie. W lesie, w którym było 60 barci nazywano borem, jeśli było 30 nazywano półborem, jeśli 15 ćwierćborem. Barciami opiekowali się specjalnie przygotowani ludzie nazywani bartnikami. Tylko oni potrafili wchodzić na wysokie drzewa i wybierać miód, nie niszcząc barci i pszczół.

Niedźwiedzie były wielkimi smakoszami miodu i bardzo często podpierały ten przysmak bartnikom. Dobrawszy się do barci wylizywały swój ulubiony napój.

W lesie często na człowieka czyhało niebezpieczeństwo. Mógł spotkać tam groźnego niedźwiedzia. O licznych niedźwiedziach w okolicy Bierutowa pisał J. Sinapius, było ich wiele. Na pierwszym miejscu podaje w genezie nazwy niedźwiedzie (Bären) a dopiero po tym imiona Berna i Berolda. Podobnie F.A. Ziemmermann, chyba za Sinapiusem " Bären, oder Beeren, oder dem Liegnitzischen Herzog Bernhard dem Hurtigen". Wspomina też o tym J. G. Goerlitz rozważając genezę nazwy Bernstadt. Groźne także były watahy wilków. Zwierzęta w tej okolicy czuły się prawdopodobnie doskonale, skoro jednej z pobliskich miejscowości nadana została od nich nazwa ilków.

J.Sinapius pisze, że w 1557 roku w styczniu i lutym w Księstwie Oleśnickim zgłodniałe stada wilków otaczały Oleśnicę. Ludzie obawiali się wychodzić poza mury miasta. Obawiano się podróżować, na drogach dochodziło do wilczych napadów. Zwierzęta rozszarpywały ludzi i konie. W wioskach zagryzionych zostało wiele osób i zwierząt (Cytat z Sinapiusa " A. 1557. unter angezogenen Herzog Johanne (thalen im Januario und Februario die Wölfe auf dem Lande mit ihrem Anfall grossen Schaden) zerrissen Menschen und Vieh und machten die Strassen sehr unsicher). O ostatnich wilkach w powiecie oleśnickim pisze wspomniany J. G. Goerlitz "12 listopada 1831 r. dwa wilki podeszły pod bażanciarnię w Oleśnicy, szkód jednak nie wyrządziły, ponieważ w porę zostały dostrzeżone i zastrzelone".

W lasach na łąkach, pastwiskach, na mokradłach żyły jadowite żmije, których ukąszenie powodowało śmierć. Groźne były również chore na wściekliznę zwierzęta. Pogryzienie kończyło się śmiercią w strasznych męczarniach. W lesie żyły borsuki lisy, wiewiórki i inne drobne zwierzątka. Spośród tych zwierząt szkodnikiem był lis i jest nim po dziś. Podobnie jak borsuk, kopał w lesie głębokie i długie jamy, w których żyła jego rodzina. Przeważnie w nocy wychodził na polowania, a łupem jego zbójeckich wypraw stawało się przeważnie ptactwo domowe, nie gardził mięsem zwierząt dzikich. Polowano na te zwierzęta nie tylko jako na szkodniki ale także ze względu na doskonałe futerka.

W lasach oleśnickich oprócz zwierząt drapieżnych żyły roślinożerne. Żaden kronikarz nie wspomina o turach i żubrach, choć istnieje prawdopodobieństwo, że i te zwierzęta, kiedyś mogły tu przebywać. Pewne jest natomiast, że żyły tu wielkie i piękne łosie i powołajmy się znowu na J. Sinapiusa. Pisze on, że geneza nazwy Łozina wywodzi się od łosia, a skoro tak, to tych zwierząt musiało być tu wiele. Pisze też o ostatnim ustrzelonym łosiu, który przywędrował mokradłami rzeki Oleśnicy w okolice wsi Smardzów i Raków i tu został zastrzelony. Uznano go bowiem za wielkiego szkodnika i żarłoka. Z dumą opowiadano, że poroże tego zwierzęcia ważyło 24 funty (12 kg). Powieszono je w komnatach zamku książęcego w Oleśnicy. Działo się to w 1673 roku, miesiącu maju, dnia 24. Przed tym wydarzeniem widziano łosia pod Rakowem 7 października 1663 roku. Oto słowa J. Sinapiusa :

"A. 1661. zu Racke ein Elend (A.1663 den 7 Oct. gleichfalls ein Elend und A. 1673 den 4 May zu Schmarse ein Vielfrass (wielożerca) welcher 24 Pfund gewogen (geschossen worden) wie ma die Gemählde dieser Thiere noch zu dato auff dem Fürstl. Schlosse zur Oelsse im Vorzimmer vor der Fürstl. Taffel= Stube hängen siehet). Odtąd przez wieki o tych zwierzętach żaden kronikarz nie wspomina.

Lasy oleśnickie obfitowały też w inną zwierzynę. Należały do niej jelenie, sarny, zające, dziki. Leśne świnie traktowano jako szkodniki lasu, niesłusznie zresztą tępiono. O dwóch świniach pod Ligotą (nie podaje którą) pisze J. Sinapius, miało to miejsc 7 października 1661 roku. Licznie występowały również zające, o dwóch białych zającach pod Piszkawą (1642 rok) pisze także J. Sinapius.

Na polach spotkać można było kuropatwy, bażanty. W lasach cietrzewie i głuszce. Na łąkach i zbiornikach wodnych dzikie gęsi, kaczki, czaple, mewy, czajki, bociany. Te ostatnie cieszyły się wielkim szacunkiem ludzi. Według wierzeń nie tylko przynosiły dzieci (tak opowiadano dzieciom, które w to wierzyły), ale także chroniły domy przed uderzeniami piorunów. W wielkich gniazdach bocianów wiły sobie małe gniazdeczka wróble. w okresie zimy te małe ptaszki chroniły się przed mrozem w słomianych strzechach. W wodach żyły pijawki i żaby wielki przysmak bocianów.

Ludzie od zawsze łowili ryby, podobnie czynili mieszkańcy Gorzesławia. Cieki, rozlewiska potoków pełne były różnych gatunków ryb (wymienia je J. G. Goerlitz); szczupaki, okonie, karasie, liny, węgorze, miętusy, piskorze, kiełbie, oraz wiele innych ryb, których nie wymienia ze względu na ich mniejszą przydatność.

W potokach i ciekach wodnych w dorzeczu Widawy żyły najsmaczniejsze na Śląsku raki, wymagające bardzo czystej i nie zatrutej wody. Taka woda była jeszcze w XIX wieku. Wodę zaczęto zanieczyszczać w momencie wprowadzenia na pola nawozów sztucznych. Cieki wodne i potoki zamarły w latach 60 -tych XX wieku, po wprowadzeniu oprysków pól różnymi truciznami spływającymi do wody. Poza tym traktorzyści, często ludzie o niskim poziomie wiedzy po skończonej pracy myli pojemniki po truciznach w Smolnej i Gorzesławce. Nie wykluczone, że taki los spotkał wiele innych potoków. Poczesne miejsce w jadłospisie mieszkańców Gorzesławia zajmowały hodowane w stawach i sadzawkach karpie.

Zwierzęta wyrządzały wielkie szkody w rolnictwie, z tego powodu nie były mile widziane na polach. W XVIII wieku wydzielano specjalne tereny, na których ta zwierzyna mogła żyć spokojnie i była dokarmiana. Co pewien czas urządzano polowania, zjeżdżali zaproszeni goście, strzelano do zwierząt a następnie bawiono się przy ogniskach. Pomiędzy Szczodrym a Domaszczynem książę oleśnicki przy terenie polowań zbudował specjalny zameczek nazywany myśliwskim.

Zmiany w krajobrazie.
Do początku XIII wieku krajobraz charakteryzował się gęstwiną drzew, krzewów, mnogością oczek wodnych, bagnami, niedostępnymi dla człowieka. Nie wszędzie człowiek mógł dotrzeć, zewsząd groziło mu niebezpieczeństwo. Musiał dostosować się do środowiska. Miał na nie bardzo ograniczony wpływ. Wody spływały leniwie, rozlewały się na całej szerokości dolin. Śniegi pod koronami drzew topniały powoli. W lesie utrzymywała się wilgoć o wiele dłużej niż na odkrytej przestrzeni. Potoki w okresie topnienia śniegów i w czasie silnych opadów trudne były do przejścia. Zwłaszcza w tym czasie należało szukać miejsc łatwiejszych do przebycia. Natomiast w okresach bezdeszczowych potoki wysychały, woda utrzymywała się we wgłębieniach gruntu, gdzie łatwo można złowić rybę. Wraz z nadaniem aktu lokacyjnego, z uporządkowaniem praw nastąpił wzrost bezpieczeństwa. Zaczęło wzrastać zaludnienie. Z gospodarki dwupolowej przechodzono na uprawy trójpolowe, wzrastała wydajność. Wzrost zaludnienia powodował zwiększanie się zapotrzebowanie na pola uprawne, łąki i pastwiska. Zaczęto trzebić lasy, osuszać mokradła i bagna. Krajobraz zmieniał się bardzo wolno lecz systematycznie. Jeszcze w XVI wieku w łuku jaki zatacza rzeka Widawa od Sycowa przez Namysłów do Bierutowa i dalej do Psiego Pola lasów było wiele. Osady były wówczas odcięte od siebie pasmami lasów. Na terenach suchych rosły drzewa iglaste, sosny, świerki, na terenach podmokłych drzewa liściaste takie jak olchy dęby, brzozy i buki.

Przypuszczać można, iż granica lasów w ciągu wieków zmieniała się wielokrotnie. Las ustępował, aby wrócić na poprzednio zajmowane pozycje. Przyczyną tego była zmiana gęstości zaludnienia. Na skutek okrutnych wojen i straszliwych epidemii nawiedzających co pewien czas Oleśnicę i okolicę (o czym mowa dalej).

Ostatecznie w XVIII wieku powierzchnia lasów pokrywała się w przybliżeniu ze stanem obecnym, co stwierdzić można studiując mapy osiemnastowiecznych kartografów Schencka, Chomana, Wredego, W okolicach Gorzesławia zachowały się jedynie niewielkie kępy drzew na polach jako ostoje dla dzikiej zwierzyny. Odnosi się to także do gruntów użytkowanych rolniczo. Zaczęto również osuszać mokradła, prostować koryta potoków, co powodowało szybszy spływ wody nie tylko z mokradeł, dolinek potoków, ale także z pól. Dawne zasobne w różne gatunki ryb potoki bardziej przypominały rowy melioracyjne aniżeli rzeczki.

Według spisu dokonanego w 1900 roku Gorzesław to już krajobraz o charakterze wybitnie rolniczym, z małą ilością pastwisk i łąk, oraz pewną ilością sadów i około 4,5 ha parko-lasu. Przedstawia to niżej załączona tabelka.

Folwark
Wieś
Razem
powierzchnia całkowita
569 ha
429,4 ha
998,4 ha
Ziemi ornej i sadów
521 ha
372,5 ha
893,5 ha
Pastwiska
0
0
0
Parko- las
4,5 ha
o,1 ha
4,6 ha

Ludność.
Pamiętamy, że Gorzesław w XIII wieku zamieszkiwało około 80 ludzi. Przyjmuje się w oparciu o dane, iż jedna osada ludzka na początku XIII wieku przypadała na 77,3 km. Odległość pomiędzy osadami wynosiła 8,5 km. Gorzesław natomiast od wiosek sąsiednich oddalony był o 4 do 5 km ze względu na dobrą i urodzajną glebę. Do końca XV wieku liczba ludności zwiększała się bardzo wolno. Gwałtowny wzrost ludzi nastąpił dopiero w wieku XVI wieku, który zaznaczył się ogólnym na tym terenie pokojem, choć epidemie nie były w tym czasie czymś nieznanym. Dopiero wiek XVII i wojna trzydziestoletnia dała się ludziom mocno we znaki. Ogólnie w latach 1618-1648 zginęło na Śląsku jedna trzecia ludności a i Gorzesław nie był w tym odosobniony.

Nie posiadamy dokładnej wiedzy o liczbie mieszkańców Gorzesławia aż do roku 1779, kiedy to G. Fuchs podał dokładne liczby z podziałem na mężczyzn, kobiety i dzieci. Według Fuchsa w tym roku urodziło się w parafii Gorzesław ogółem 17 dzieci w tym 14 chłopców i 3 dziewczynki, zgonów było 20, w tym 11 męskich, 9 żeńskich. Ogółem w Gorzesławiu mieszkało 295 osób w tym 139 mężczyzn i 156 kobiet. W roku tym zawarto tylko 4 śluby

Następne dane posiadamy z roku 1785 przedstawione przez F. A. Ziemmermanna. Autor podaje również skład społeczny mieszkańców. W Gorzesławiu mieszkało 17 rodzin kmieci, 16 rodzin zagrodników, 9 rodzin chałupników. Razem 42 rodziny i 267 osób. W powiecie oleśnickim mieszkało wówczas 776 rodzin kmieci, 3234 zagrodników i 331 chałupników. Razem 4341 rodzin i 30994 osoby, w 149 wioskach i 6 koloniach. W roku 1756 w powiecie mieszkało 20560 ludzi, a więc w ciągu 28 lat liczba ludności powiatu zwiększyła się o około 50%. W 1837 według J. Goerlitza w Gorzesławiu mieszkało 414 osób. Natomiast w 1845 roku wieś liczyła 432 ludzi jak podaje J. Knie. W roku 1867 według obliczeń dokonanych przez F.G. E. Andersa mieszkały 452 osoby.

W 1871 roku Gorzesław zamieszkiwało ogółem 613 osób. Z tego w wiosce 402 osoby, 190 mężczyzn, 212 kobiet, 91 rodzin. W folwarku 211 osób, 105 mężczyzn, 106 kobiet, 46 rodzin. W folwarku pracowali też mieszkańcy przybyli z Królestwa Polskiego, z za Prosny, nazywano ich skowronkami. Pojawiali się wczesną wiosną odchodzili po zakończeniu prac polowych. Zbiegało się to z przylotem i odlotem skowronków. Dlatego ta nazwa.

Tak więc po raz pierwszy przeprowadzono spis oddzielnie dla wioski i folwarku. Dziwić jedynie może wielki przyrost ludzi w ciągu 4 lat a niewielki między rokiem 1845 a 1867.

Podział społeczny mieszkańców. Do połowy XVIII w. nie mamy dokładnej wiedzy o ilości ludzi pochodzących z różnych warstw społecznych. Do tego stulecia nie mamy danych, w oparciu, o które moglibyśmy rekonstruować strukturę społeczną ludności chłopskiej. Wiadomo tylko, że w Gorzesławiu w XIII wieku mieszkali rataje książęcy. Wiemy też, że mieszkał tu właściciel tzn. rycerz, lub po przejściu Gorzesławia na własność księcia, zarządzający folwarkiem. Mieszkał tu także duchowny i organista. Na mocy aktu lokacyjnego nie mogli w Gorzesławiu zakładać warsztatów rzemieślnicy (prawo 1 mili). O karczmie, olejarni, kowalu i krawcu dowiadujemy się, dopiero od J. Knie. J. Sinapius przekazał też, że w 1691 roku w Gorzesławiu od pioruna spłonął w ciągu trzech kwadransów wiatrak, który został następnie odbudowany (Sin. Olsn. t.II s. 563, A. 1691 zündete der Wetter=Strahl zu Korschlitz die Wind= Mühle und legte sie innerhalb 3 Viertelstunden in die Asche).

Pozostali mieszkańcy to rolnicy, którzy dzielili się na trzy grupy:
1. kmiecie, posiadający 1 łan ziemi,
2. zagrodnicy posiadający dom i kawałek ziemi,
3. chałupnicy posiadacze tylko domu.

W XIX wieku skład społeczny ludności chłopskiej uległ radykalnej zmianie. Nastąpił podział na chłopów i służbę folwarczną, która mieszkała w budynkach należących do właściciela folwarku. Fryderyk Wilhelm III, po klęsce poniesionej w wojnie 1807 roku, podpisał edykt, który znosił poddaństwo osobiste chłopów w dobrach królewskich, natomiast w dobrach prywatnych nastąpiło to dopiero w 1810 roku.

Następuje duże rozwarstwienie społeczne. Proces uwłaszczenia był bardzo niekorzystny dla chłopów. Na podstawie edyktu, chłop uzyskiwał zwolnienie od pańszczyzny pod warunkiem oddania 1/3, a nawet 1/2 posiadanej ziemi właścicielowi folwarku Stąd wielkość gospodarstw zmniejsza się drastycznie. Podział na kmieci, zagrodników i chałupników przechodzi do historii. Powstaje nowa warstwa społeczna: służba folwarczna a chłopi dzielą się na bogatych i biednych.

Wielu chłopów nie mogąc wyżyć z ziemi przenosi się do miasta. Zatrudniają się w fabrykach i tworzą nową warstwę społeczną - robotników. Inni zatrudniają się na nowo powstających kolejach. Linie kolejowe w XIX wieku wyrastają jak grzyby po deszczu

Niektórzy mieszkańcy folwarku zatrudniani byli w cegielni należącej do dominium. Cegielnia położona była przy granicy z Wabienicami i produkowała w czasie jednego wypieku 27515 sztuk cegieł wszystkich gatunków.

Stan ludności Gorzesławia w latach:

Rok
na wsi
w folwarku
1871
Ludność ogółem
613
402
211
1895
Ludność ogółem
561
i 182
279
"
mężczyzn ogółem
262
134
128
"
Ewangelików ogółem
501
261
240
"
Katolików ogółem
60
21
39
1933
ludności ogółem
479
1939
ludności ogółem
439

Uprawy.
Podstawową jednostką gospodarczą do XIII wieku były gospodarstwa chłopskie wchodzące w skład własności feudalnej lub książęcej. Podstawową jednostkę gospodarczą nazywano radłem (radło - obszar ziemi uprawianej przez jedną rodzinę za pomocą radła). Liczyły przeciętnie od 22 do 24 ha w okresie stosowania dwupolówki, a po 15/16 ha w okresie trójpolówki, która zapewniała większą wydajność gleby i nie wymagała aż tak dużego obszaru dla osiągnięcia tych samych zbiorów. Grunty pojedynczego gospodarstwa nie stanowiły całości, najczęściej składały się z kilku kawałków, najczęściej trzech.

O uprawianych w Gorzesławiu zbożach i innych roślinach dowiadujemy się z aktów lokacyjnych Bierutowa a także innych miast na obszarze Śląska. Przez analogię wiemy też, iż uprawiano rośliny, których w dokumentach nie wymieniano. Uprawiając ziemię człowiek pragnął wydobyć z niej jak najwięcej korzyści. Takim wysoko plennym zbożem jest proso, pokarm niezbyt smaczny, ale bardzo wydajny. W czasach nieurodzaju ratował ludzi często od śmieci głodowej. Podstawowymi zbożami były żyto, pszenica, owies i jęczmień. Dwa pierwsze zboża służyły do wyrobu chleba i różnych innych wyrobów mącznych, stanowiły podstawowy składnik ludzkiego pożywienia. Owies był podstawą do wyżywienia koni. Jęczmienia używano do produkcji piwa, a także uzyskiwano z niego kaszę. Uprawiano również grykę (tatarkę) z niej wytwarzano bardzo smaczną kaszę, o wiele smaczniejszą od jaglanej a także jęczmięnnej.

Pospolitymi były rośliny oleiste takie jak len, konopie i mak. Z nasion lnu uzyskiwano tłuszcz (olej), a z resztek makuchy, pokarm dla krów, w okresie głodu nawet ludzie nie gardzili tym pokarmem. Uzyskiwano też włókno łykowe, stanowiło podstawę do wyrobów odzieży. Łodygi tych roślin należało moczyć w zbiornikach wodnych. Nie można było czynić tego w stawach hodowlanych, ponieważ wydzielały truciznę, od której ginęły ryby i raki. Z konopi poza olejem uzyskiwano włókno posiadające wiele zastosowań, najbardziej przydatne na powrozy ze względu na olbrzymią wytrzymałość. Uprawiano mak leczniczy, mak polny z kolei to zwykły chwast. Uprawiano rzepę, ogórki, czosnek, fasolę, groch, cebulę kapustę, marchew i pietruszkę. Przy domach zakładano sady, a w nich rosły jabłonie, grusze, śliwy, wiśnie, czereśnie, brzoskwinie, pigwy, winorośl i wiele innych drzew owocowych.

Zbierano rozmaite zioła lecznicze; rdest, krwawnik, miętę, melisę, babkę, a także kwiat lipy, czarny bez, borówki, czarne jagody i inne zioła i owoce. Herbsten wymienia 58 różnych ziół leczniczych. W lesie zbierano grzyby. Spożywano je latem i jesienią. Natomiast zimą w postaci suszonej.

Georg Herbsten, ogrodnik księcia Christiana Ulricha, z Gorzesławia wydał w 1692 roku w Oleśnicy książkę, w której opisał swe doświadczenia i obserwacje ogrodnicze. Książka nosi tytuł "Des Schlesischen Gärtners Lustiger Spatziergang Oder nützlicher Garten = Discurs". Zawiera pięć rozdziałów.

1. Obst = Gärten - sady
2. Küchen = Gärten - ogrody warzywne
3. Wein = Gärten - winnice
4. Blumen = Gärten - ogrody kwiatowe
5. Medicin = Gärten - zioło lecznicze

Herbsten opisuje gatunki drzew owocowych w sadach Gorzesławia, warzyw, ziół, wylicza wina jakie wytwarzano. Dowiadujemy się, że tłoczono 24 gatunki win przednich nie licząc pośledniejszych. Tłoczono wina francuskie małe, średnie duże. Wina włoskie (Welsch Wein). Po zwycięstwie pod Wiedniem Jan III Sobieski był tak popularny, iż nowo wyprodukowanym winom nadano nazwy Sobieski I, Sobieski II, Sobieski III. G. Herbsten liczył nawet płatki kwiatów tulipana, co opisał w swej książce. Książka napisana w języku staroniemieckim i gwarą jest bardzo trudna do zrozumienia. J. Sinapius rozumiał najpewniej Herbstena, pisząc o Gorzesławiu podał tytuł dzieła, nazwisko autora i że napisana została w Cammer= Gut Korschlitz.

Owi ogrodnicy osiadli w Gorzesławiu, Bierutowie, Bykowie i Szczodrem przybyli tu z nad Renu razem z księciem Sylwiuszem. Przywieźli umiejętność tłoczenia wina, uprawy nie spotykanych tu poprzednio roślin, drzew i krzewów. Sprowadzili kasztany jadalne, odpowiednio spreparowane, służyły jako napój w kafejkach Bierutowa i Oleśnicy. Próbowali uprawiać typowo południowe owoce takie jak pomarańcze, cytryny i drzewa kawowe. Lecz próby nie powiodły się, ze względu na zbyt surowy klimat. Drzewa kasztanowca jadalnego przetrwały jako relikty jeszcze do czasów po II wojnie światowej.

F. A. Zimermmann wyliczył, że w 1785 roku w oleśnickim powiecie uprawiano duże ilości lnu, rocznie zbierano 9700 fur siana, co nie było ilością zbyt wielką, jak na ilość zwierząt karmionych tą paszą. Chmielu otrzymywano około 200 szefli. Drzew morwy było 8600. Drzew owocowych 116739, czyli około 4 sztuk na jednego mieszkańca powiatu.

Od 1750 roku na Śląsku rozpoczęto uprawę ziemniaków. Początkowo były to ilości śladowe, lecz z każdym rokiem przybywało gruntów obsadzanych tą rośliną. W latach 80 tych XVIII wieku ziemniaki obok kaszy gryczanej, na prawym brzegu Odry, były już jedną z podstawowych potraw ludności i bydła. Dotyczyło to z pewnością i mieszkańców Gorzesławia. W latach 30 następnego stulecia ziemniak stał się główną rośliną w jadłospisie ludności. Według obliczeń Juliana Janczaka w poszczególnych latach wysadzano następujące ilości ziemniaków;

1
1756 r.
wysadzono 176 korców
zebrano 761 korców
2
1797 r.
wysadzono 268019
zebrano 1452164
3
1804 r.
wysadzono 399397
zebrano 2331587

Wzrastała jednocześnie ilość bulw spod jednego krzaka.

W 1883 roku w Bierutowie oddano do użytku wielką i nowoczesna cukrownię. Moc przerobowa tej fabryki wynosiła 3000 kwintali buraków na dobę. U plantatorów zakontraktowano buraki na ponad 4000 morgach gruntów. W następnych latach obszar zakontraktowanych upraw zwiększał się, ale do 1908 roku nie przekroczył 6000 mórg (1500 ha). W następnych latach do 1914 roku fabryka przerabiała 10000 kwintali dziennie.

Cukrownia z przerabianych buraków wytwarzała wiele produktów. Najważniejszym i podstawowym był cukier, sztuczny miód i pierniki. Poza tym wytwarzała paszę dla zwierząt, szczególnie dla krów i świń; mieszanki paszowe, syrop brunatny czyli melasę i obrzynki.

Plantatorom buraków pozostawały liście buraczane, które kisili razem z obrzynkami. W tym celu na ziemi układali warstwę liści na którą nakładali warstwę obrzynków i tak kilka razy na przemian. Otrzymywana kiszonka stanowiła paszę dla krów, wołów i owiec.

Cukrownia była czynna do 1945 roku. Jesienią tego roku żołnierze rosyjscy podstawili pod budynki cukrowni wagony towarowe wybili w murach otwory i bezpośrednio z góry wyrzucali na te wagony maszyny i urządzenia fabryczne (opowiadał mi o tym przypadkowy naoczny świadek tego zdarzenia jadący z Bierutowa do Namysłowa akurat w czasie tego zdarzenia).

W Gorzesłaiu była następująca ilość drzew według spisu stanu gospodarczego z 1900 roku.

Rodzaj drzewa
w folwarku
w wiosce
razem
jabłonie
50
487
537
grusze
4o
341
381
śliwy
15
700
715
wiśnie
418
326
744
razem
523
1854
2377

Nie brano pod uwagę orzechów włoskich, leszczyny i czereśni, a niewątpliwie były również.

W ciągu wieków rolnicy na uprawianych polach walczyli z ogromną ilością chwastów. W zbożach rosły chabry, kąkole, dzikie maki, a w latach mokrych miotła, która czasami zagłuszała zboże. Pola wyglądały pięknie, kolorowo, lecz plony były niskie a nawet bardo niskie. Do domów zaglądało wówczas widmo głodu. W okopowych szkodę czyniły lebioda i pokrzywy. Natomiast we wszystkich uprawach oset i skrzyp. Były to chwasty bardzo uciążliwe i mocno obniżające plony. Jedynie lebiodę po usunięciu z upraw wykorzystywano do karmienia trzody chlewnej i kóz.

Hodowla.
Nie posiadamy spisu zwierząt w Księstwie Oleśnickim z okresu średniowiecza. O zwierzętach dowiadujemy się z dokumentów mówiących o zobowiązaniach poddanych na rzecz pana. W XII-XIV wieku chłopi obowiązani byli składać panu daninę w postaci krów, wołów, świni, owiec i jagniąt. Natomiast rolnicy z okręgu bierutowskiego płacili temu miastu poważny podatek od hodowli owiec.

Na podstawie dokumentów od XII do XV wieku W. Haeusler podaje rodzaje zwierząt występujących w Księstwie Oleśnickim.

Czyni to wyliczając nakładane przez władców służebności:

7. Podwoda. Verpflichtung zur Leistung von Vorspann refp. Stellung von Pferden für den Herzogun dessen Diener (Pferde to konie).
11. Psare (von pies der Hund), Verpflichtung der horzoglichen Jägern, Hundewärtern und Vogelstellern und den Hunden Herberge und Unterhalt zu geben. 13. Die Verpflichtung den Herzögen Ochsen, Kühe, Schweine, Schafe und Lämmer zu liefern (czyli woły, krowy, świnie, owce i baranki).
14. Naras, narzaz, die Verpflichtung der Unterthanen nach alten polnischen Recht in die fürstliche Küche, Schweine oder die besten Theile derselben, die Schweineschultern, Schinken zu liefern.
15. Niune die Verpflichtung, sog. Ehrungen an Käse, Eiern, Hühnern in die fürstliche Küche zu liefern, doch scheint dieses keine allgemeine Landeslast, sondern mehr eine Verflichtung an den Gutsherrn gewesen zu sein, wie die Urkunde von 1265, 13 Mai ergiebt.
16. Bobrowinei von bóbr der Biber und sokolowe von sokól der Falke; die Verpflichtung die Aussicht über die Biber und Falken zu führen, das solche nicht gestört werden, und, den Biber und Falkenjägern beizustehen.

Nie ma wątpliwości, iż chłopi w Gorzesławiu hodowali wymienione przez W. Haeuslera zwierzęta.

Sinapius pisze, że w sąsiedniej dla Gorzesławia Stroni, krowa wydała na świat ciele z nogami przypominającymi nogi niedźwiedzia, a także uszy, język, zęby i ogon jak pies. Wydarzenie miało miejsce 26 czerwca 1638 roku.
Natomiast 22 sierpnia 1700 roku w położonym w obwodzie bierutowskim Pągowie żołnierze podpalili cały dwór p. von Blanckensteina. Spalone zostały dom mieszkalny, stodoły, owczarnia, obora i stajnia.

Możemy być więc pewni, że wymienione zwierzęta żyły na tym terenie. O tym, że hodowano tu konie nie ulega wątpliwości, jako że koń był podstawowym zwierzęciem w służbie rycerskiej. Nie ulega też wątpliwości, że również w Gorzesławiu wszystkie te zwierzęta hodowane były. Hodowano też kozy, szczególnie ludzie biedni. W wielu zagrodach trzymano kury, kaczki i gęsi. Im większe plony rolnicy uzyskiwali z uprawianych pól, tym więcej ziarna mogli wygospodarować dla drobiu i zwierząt w swoim gospodarstwie.

Osobną dziedzinę hodowli stanowiła hodowla ryb. Jak wspomniano poprzednio Gorzesław leżał nad małymi potokami, jednakże był zasobny w wodę. Na tych potokach (Gorzesławce), lub ich pobliżu (Smolna) zakładano stawy hodowlane. Jeszcze pod koniec XIX wieku wzdłuż Smolnej naliczyć można było 11 stawów (sadzawek), nie były to stawy wielkie. Był też staw na Gorzesławce, na wysokości kościoła. Stawy te nie istnieją, już nikt o nich nie pamięta. W latach 60 tych ubiegłego wieku p. Aleksander Stasiak odkopał stawidła na Gorzesławce, o czym opowiadał mi 10 lat po tym wydarzeniu. Zachowały się jedynie dwa stawy w środku wsi przy drodze i jeden staw w majątku, które widnieją również na mapie z XIX wieku. Z pewnością stawów było o wiele więcej, skoro 15 stawów zachowało się jeszcze w czasach, kiedy gospodarka rybna traciła na znaczeniu. Ludzie rozpoczęli hodowlę innych zwierząt. W całym powiecie oleśnickim pod koniec XVIII wieku było 390 stawów i pod tym względem powiat zajmował pierwsze miejsce na Śląsku.

Dokładniejsze wiadomości o stanie zwierząt z powiatu oleśnickiego posiadamy dopiero z drugiej połowy XVIII wieku i znów oprzemy się na Zimmermannie, a także na mapie Wrede. Dowiadujemy sie ze w Gorzeslwiu bylo 10 koni, w sąsiednim Bukowiu 110. Natomiast w całym powiecie 4222 sztuki. W wioskach o małej liczbie koni posługiwano się wołami, których w powiecie było 4206 sztuk. Krów w tym czasie naliczono 10376, natomiast świni tylko 3091. Poczesne miejsce w hodowli zajmowały owce. W 1782 roku w powiecie hodowano aż 76957 tych zwierząt, które w tym roku dały 6281 kamieni wełny. Barci pszczelich było 2270 nie podaje jednak ile uli liczyły poszczególne barcie co byłoby bardziej miarodajne.

W XIX wieku hodowla owiec osiągnęła swoje apogeum. Gorzesław przodował w tej dziedzinie w 1845 roku pogłowie owiec w tej miejscowości liczyło 1400 sztuk i niewiele miejscowości w powiecie równało się z Gorzesławiem. W 1886 w samym tylko majątku w Gorzesławiu były 33 konie, 181 rogacizny.

Rozwój hodowli zwierzęcej w powiecie oleśnickim w latach 1785-1905 w sztukach:

Rodzaj zwierząt rok

krowy

woły

konie

owce

kozy

świnie

pasieki

1785

10376

4206

4222

76957

-

3091

2270

1867

-

-

 

105750

-

-

-

1873

26554

-

6726

88750

3056

8851

2613

1905

33040

-

8625

11200

3840

30421

3195

Z tych fragmentarycznych liczb wynika, iż hodowla owiec największy swój rozwój osiągnęła w 1867 roku, by od tego momentu rozpocząć gwałtowne kurczenie. Przyczyny tego zjawiska znajdujemy po pierwsze w imporcie bawełny, która w dużej mierze zastąpiła wełnę i dała ludziom zatrudnienie w przemyśle. Po drugie wzrasta hodowla świni i to prawie 10-krotnie. Świnie to nie tylko mięso, ale także tłuszcz. Wartość rynkowa świni mierzona była często grubością słoniny. Pod koniec XIX wieku nie zdawano sobie sprawy, że zmiany te są niekorzystne ze względów zdrowotnych. W minionych wiekach ludzie najczęściej umierali z powodu różnych epidemii, jakie nawiedzały ludzi. Ostatnia taka epidemia spowodowana brakiem higieny miała miejsce w 1848 roku, zmarło wówczas na Śląsku 50 tys. osób.

Odtąd ludzie będą umierać pojedyńczo na raka jelit i choroby serca związane z nadmierną ilością cholesterolu, ale potrwa to jakiś czas zanim się o tym dowiedzą.

Powoli lecz systematycznie zwiększała się ilość kóz i barci, choć nie wiemy w dalszym ciągu ile w nich było uli. Ponad dwukrotnie zwiększyła się także ilość koni. W większym stopniu używano tych zwierząt do prac polowych, zamiast wołów, choć i woły pracowały w dalszym ciągu na polach.

Pogłowie zwierząt w Gorzesławiu według spisu w 1900 roku.

rodzaj zwierzęcia

folwark

wieś

razem

ogółem koni

53

69

112

w tym 4 lata i więcej

37

53

90

bydła ogółem

321

278

599

w tym cieląt i jałówek

131

161

292

owiec

179

0

179

świń

135

344

479

kóz

2

28

30

gęsi

0

92

92

kaczki

0

39

39

kury

180

602

782

uli pszczelich

15

62

77

Tabela potwierdza poprzednio omówione tendencje. Wyrażnie to widać na podstawie zwiększającej się ilości świń i malejącej liczbie owiec. Wzrasta też liczba koni.

Plony swej pracy mieszkańcy Gorzesławia zbywali na targach najbliższych osad targowych. Najczęściej w Bierutowie ze względu na niewielką odległość (3/4 mili).

Zobowiązania chłopów.
Władcy państwa polskiego, naśladowali w wielu swoich czynnościach i rządach władców Zachodu. Wszystkie przez nich nakładane na poddanych ciężary i powinności miały nazwy polskie, choć były naśladowaniem zachodnio - europejskich. Wilhelm Haeusler wymienia szereg zobowiązań jakie pańszczyźniani chłopi na rzecz swego pana ponosić musieli:

1. Poradlne (von radło der Hakenpflug), Pflugsteuer, später Schoss, Geschoss genannt, vgl. Urkunde von 1262, 27. Juli. Diese Steuerbetrug in Polen 12 breite böhm. Groschen von der Hufe, in Schlesien 1/2 bis 3/4 Mark. Poradlne było najważniejszym podatkiem, pobierane od ilości radeł i wołów, których opodatkowany do uprawy swojej roli używał. Podatek ten na Śląsku wynosił 1/2 do 3/4 marki od 1 łanu.

2. Podymne, Steuer von den Rauchfängen oder Häusern. Nach dem Urbarium von 1410 war an Rauchgeld in Trebnitz von jedem Hause 1 Gr. und zu Domnowitz von der Dorfschaft 1 Virdung zu zahlen. To podatek od domu lub od dymu i wynosił w Trzebnicy od każdego domu 1 grosz.

3. Podworowe (von podwórze der Hof), Steuer von den Gehöften. Es ist wohl dieselbe Steuer, die wie vorstehend unter Nr. 2 erwähnt ist, in Polen Podymne heist. Podworowe w Polsce nazywano podymnem albo kunnem, jeszcze w XIII wieku od domu dawano 2 skórki wiewiórcze lub kunie co roku.

4. Lesne (von las der Wald, lesny zum Walde gehörig)eine nicht ganz ermittelte Verpflichtung, nach Naruszewicz. Abgabe für freies Holz, daher vielleicht keine allgemeine Landeslast, sondern nur eine Verpflichtung. an die Gutsherrn. Obowiązek dostarczania drzewa. W razie nagłej potrzeby ludność miała obowiązek do rąbania zasieków dla powstrzymania nieprzyjaciela i to nie tylko mieszkańcy rejonów nadgranicznych, ale także z głębi kraju.

5. Targowe (von targ der Markt), Marktgeld Steuer von den aus den Märkten zum Verkauf gestellten Gegenständen. Obowiązek ten dotyczył opłat targowych.

6. Povoz (von powóz das Fuhrwerk), Verpflichtung zur Leistung von Fuhren für herzogliche Personen und Sachen und Vorspann im Kriege. Oprócz powozu bardzo uciążliwymi były też podwoda i przewód. Czy to książę wybierał się w objazd swego księstwa, czy też wysyłał swego posłańca do jakiegoś grodu, czy urzędnik książęcy wybierał się w drogę, należało mu, gdzie przybył, dostarczyć podwody lub dobrego konia pod siodło. Najgorzej miały osady odległe od zaludnionych opoli. Gorzesław jak już wspomniano dzieliła od sąsiednich wsi odległość niewielka. Stąd ta uciążliwość była dla mieszkańców mniej kłopotliwa. Odróżniano dwa rodzaje przewodu: chłopski i rycerski Do szlachty i rycerstwa, należał transport wymagający pośpiechu, czyli przewóz żywności, szybko psującej się. Natomiast chłopi końmi lub wołami przewozili zboże, skóry, wosk, żelazo itp. Każdemu przewodowi towarzyszył książęcy dworzanin, nazywany komornikiem, będący w służbie władcy. Osobnik ten pilnował dobytku swego pana, czuwał nad pośpiesznym przeładowaniem i dowiezieniem powierzonego mienia. Jeżeli przewód przybył bez komornika, chłopi nie mieli obowiązku go przyjmować. Każda miejscowość odpowiadała za całość transportu, dopóki go pod nadzorem komornika nie oddała sąsiedniej osadzie.

9. Strosa (von stróż der Wächter),Verplichtung nicht blos zur Bewachung der Herrenhöfe, sondern auch den herzoglichen Burgen. Do stróży obowiązani byli chłopi w najbliższym grodzie, w tym przypadku w Bierutowie. Każda wies dostarczała drużyny do budowy i naprawy grodu. W czasie pokoju załoga grodu, oprócz urzędników kasztelańskich, składała się przeważnie z chłopów, którzy kolejno ze swych osad pełnili obowiązek stróży grodowej.

10. Stan, statio, hospitatio, legir (Lager), Verpflichtung dem Fürsten und seinen Dienern Herberge, Nachtlager und Unterhalt zu gewähren. Stan to obowiązek podejmowania dworu książęcego w czasie objazdu księcia po kraju.

11. Psare to obowiązek utrzymywania książęcych myśliwych, psów wartowniczych i myśliwskich oraz przyjmowania ich na noclegi.

12. Preseka (von przesiec durchhacken, schneiden), Verpflichtung Gras, Korn, Holz zu hauen. Obowiązek cięcia trawy, zboża i drzewa.

13. Obowiązek dostarczania księciu wołów, krów, świni, owiec i baranków.

14. Naras, narzaz to obowiązek składania księciu daniny w postaci wieprzów, krów, wołów, lub lepszych kawałków mięsa, np. szynek. Nie był to obowiązek pojedyńczych kmieci lecz całego opola.

15. Niune to obowiązek dostarczania do książęcej kuchni jajek, kaczek i kur.

16. Bobrowinei obowiązek udzielania pomocy w czasie polowania na bobry i polowań z sokołami.

17. Die Verpflichtung Hilfe zu leisten bei Erbauung und Ausbesserung der Burgen, ad aedificandumyła castrum. Pomoc przy budowie i naprawie grodu.

18. Die Verpflichtung zum Kriegstdienst, Heerfahrten, ad expeditionen. Jeder waffensähige Unterthan war zum Kriegsdienst verpflichtet, und wurde,wenn er sicht nicht beim Aufgebot stellte, mit einer Kuh oder einem Schaf bestraft, doch wurden den geistlichen Stiftern schon früh für ihre Unterhanen Begünstigungen hierin eingeräumt. Zobowiązanie do służby wojskowej, konno, udział w ekspedycjach. Unikający służby ponosił karę w wysokości jednej krowy lub jednej owcy.

19. Ślad, Zlad (von ślad die Spur, Fährte), die Verpflichtung Dieben und geraubten Vieh nachzusetzen. Do obowiązków publicznych należał także ślad, czyli obowiązkowa pogoń za śladem uciekającego złodzieja. Chłopi obowiązani byli z krzykiem biec za jego śladem, dopóki go nie chwycili lub do granicy sąsiedniego opola i sąsiadom nie przekazali do dalszej pogoni. Zaniechanie ścigania pociągało za sobą płacenie kary za przestępcę, schwytanie przestępcy uwalniało ludność całego opola od odpowiedzialności.

20. Opole (wohl von pole das Feld die Ebene lateinisch vicinia Nachbartschaft), Verpflichtung mehrerer zu einem Verbande vereinigter Ortschaften Bussen und Schadenerfatz für einen innerhalb des Verbandes vorgefalennen Mord oder Todtschlag zu zahlen, Diebe und gestohlenes Vieh zu verfolgen.

Wymienione obowiązki wywodziły się z prawa polskiego. Na Zachodzie wcześniej niż na ziemiach polskich powinności uiszczano w brzęczącej walucie. Uboższa w kruszec Polska długo podatków pieniężnych nie znała. Przybywający do Polski cudzoziemcy z Zachodu w dobie Piastów, daniny składane w naturze nazywali "prawem polskim".

W. Haeusler pisze, iż chłopi przechodząc na prawo frankońskie otrzymywali 10 lat ulgi. Po tym czasie świadczyli z każdego łanu na rzecz pana - 1/2 marki srebra, 2 szefle owsa, 2 szefle żyta, 2 szefle pszenicy i 1/2 marki srebra od każdego placu budowlanego. Zamianę daniny na czynsz wprowadzono prawdopodobnie w XIV stuleciu.

Według wymienionego wyżej autora a także Edwarda Dwornika przez pewien czas w Gorzesławiu mieszkali rataje. Rataj to robotnik rolny na pensji księcia. Pensję wypłacano w postaci płodów rolnych, z których część, z góry ustaloną, rataj obowiązany był oddawać księciu. Rataje zwolnieni byli od służby wojskowej i wszelkich innych powinności nie wymienionych w umowie. Osadzano ich w specjalnych wioskach zwanych "villis rathaycis". Rataje mieszkali także w Ratajach, Jenkowicach, Dąbrowie i Smardzowie.

Przez analogię możemy przyjąć, że w XVI wieku chłopi Gorzesławia mieli podobne zobowiązania wobec pana jak ci mieszkający w sąsiednim Stanowym Państwie Sycowskim. Pisze o tych zobowiązaniach Joseph Franzkowski.

Otóż chłop jednołanowy obowiązany był na rzecz dworu wykonać następujące powinności; zaorać 40 zagonów w czasie letnim, i takąż samą ilość zagonów w czasie orek zimowych. Zaorane przez siebie pole musiał zabronować. Zwieźć na pole pana 24 fury obornika, przy tej powinności pan miał obowiązek dostarczyć chłopu mleka. Przez dwa dni w roku przy pomocy zagrodnika kosić trawę, natomiast sam skoszoną trawę grabił. Przy pracy tej otrzymywał pożywienie od pana. Zwieźć 4 wozy siana. W czasie żniw z każdego domu przez 2 dni w dwie osoby kosić o strawie pana. Zwieźć 4 kopy pańskiego zboża do stodoły. Podczas budowy lub remontów w pańskim dworze chłopi obowiązani byli zwozić budulec, drewno na płoty, łaty, drągi i pręty.

Naprawiali wyrwy w groblach stawowych, zwieźć przy tym potrzebne do naprawy materiały. Przewozili kamienie młyńskie. Zwieźć 4 wozy drewna opałowego. Do jednego z najbliższych miast zawieźć jeden małdrat zboża. Przywieźć do stawu narybek, przewozić ze stawu do stawu ryby. Zawieźć do pobliskiego miasta trzy kopy ryb i pomagać przy ich odłowie. Kiedy zaszła potrzeba rowy szlamować i czyścić. Chłopi udający się na targ ze sprzedażą drobiu lub bydła winni byli zgłosić się u pana, ponieważ ten miał prawo pierwokupu.

Do obowiązków chłopów należało stare łąki szlamować i czyścić. Podczas nieobecności pana w domu, dwóch chłopów na zmianę obowiązanych było jego domu strzec. Pilnować bydła pańskiego i w nocy starannie je zabezpieczyć.

Kobiety winne były (o wikcie pana, za darmo) przez osiem dni przy lnie pracować (plewić i prząść). Każda kobieta miała jedną sztukę prząść za darmo, a dwie za 3 grosze. Poza tym myć i strzyc owce pana. Nadto chłopi płacili jeszcze czynsze, których wielkość nie jest znana. Tak więc zakres obowiązków chłopskich na rzecz dworu był bardzo rozległy, jeśli chłop miał więcej niż 1 łan powinności jego wzrastały, jeśli miał mniej niż jeden łan proporcjonalnie zmniejszały się.

Chłopi mieli obowiązek służby w wojsku. Podczas wojny trzydziestoletniej książę Henryk Wacław powoływał do wojska co 20-go chłopa.

XVII wieku chłopi odrabiali pańszczyznę w wymiarze od 2 do 3 dni w tygodniu w zależności od wielkości gruntu jaki uprawiali. Wypasali dworskie bydło, pracowali w książęcych ogrodach. Gospodarstwa po zmarłym właścicielu przejmowali jego potomkowie.

Położenie chłopów uległo pogorszeniu po 1741 roku, po przejściu Śląska pod panowanie pruskie. Panowie powiększali swoje folwarki kosztem gruntów kmiecych. Dopiero zarządzenie królewskie uregulowało ten problem. Zajmujący chłopskie grunty musiał przejąć wysokie podatki. Fryderyk Wilhelm III w 1807 r., wydaje edykt, na mocy którego znosi zupełnie poddaństwo w dobrach królewskich, natomiast w dobrach prywatnych nastąpiło to dopiero od listopada 1810 roku.

Chłopi otrzymują 2/3 uprawianego przez siebie gruntu na własność. Płacą podatek na rzecz skarbu państwa na równi z właścicielami Folwarków. Podatek ten w 1900 roku w Gorzesławiu wynosił dla folwarku 11657 marek dla wsi 7964,3 marek dla całości 19645,3 marek.

Wierzenia religijne

Wierzenia pogańskie i ich pozostałości. Wierzenia religijne mieszkańców Gorzesławia i okolic poznać możemy tylko pośrednio, brak bowiem wzmianek pisemnych odnoszących się do tych miejscowości. Wiele przekazów tak pisemnych, jak i ustnych przemawia za tym, że góra Sobótka była miejscem kultu religijnego dla tutejszych mieszkańców. Pisał o niej Thietmar, iż "owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia jako, że odprawiano na niej przeklęte pogańskie obrzędy".

O wierzeniach religijnych pisali także J. Sinapius i G. Fuchs. Odnosi się to do całości Śląska i sięgają aż do czasów rzymskich. Umieszczają tu bóstwa rzymskie - Jowisza, Słońce, Księżyc, Wulkan. Po opanowaniu Śląska przez Słowian pojawiają się inne bóstwa. Są to Swarożyc, Czarny Bóg (Zernobog) utożsamiany z dzisiejszym szatanem. Słowianie wyznawali, że wszelkie dobra od dobrego boga pochodzą, natomiast wszystko co złe od złego boga, czyli od czarnego. Wszyscy ci bogowie mieli swoich kapłanów i ofiary dla nich składane chętnie przyjmowali. Oprócz tego na cześć bożków urządzano uroczystości, schodzili się mężczyźni, kobiety z dziećmi i składali bożkom ofiary z bydła i owiec.

Według legendy przekazanej przez poprzednich mieszkańców Gorzesławia góra Sobótka ukazywała się trzy dni przed opadami deszczu. Legenda ta przetrwała prawdopodobnie jeszcze z czasów pogańskich, ponieważ opowiadający legendę mówili, że znane jest to od niepamiętnych czasów (Franciszek Panek). Opowieść ta pokrywa się ze współczesnymi obserwacjami. Góra widoczna jest bardzo dokładnie, oddalona około 70 km od Gorzesławia. Między górą (720 m npm.) a Gorzesławiem (170 m npm.) znajdują się doliny rzeki Widawy (140 m npm.) i Odry (120 m npm.). Stąd ta dobra widoczność.

Poza tym przed opadami deszczu powietrze jest czyste. Jeszcze do niedawna ludzie nie potrafili wytłumaczyć sobie tego zjawiska inaczej niż mocą góry Sobótki. Dlatego góra ta doznawała wielkiej czci. Modlono się do niej o deszcz w czasie suszy i o zaprzestanie opadów w czasie ich nadmiaru.

Prawdopodobnie modlono się do niej także w innych intencjach, składano jej ofiary, być może odbywano do niej pielgrzymki.

Inna legenda poparta obserwacjami mówi, że deszcz przychodzi do Gorzesławia od góry Sobótki, od Bierutowa i od doliny Widawy, tj. od strony południowo/zachodniej. Nigdy od Oleśnicy (Stanisław Goraj).

Wiele zjawisk ludzie nie potrafili wyjaśnić inaczej niż mocą sił nadprzyrodzonych, złośliwością zwierząt, które dzielili na złe i dobre. Do dobrych, pożytecznych zaliczano jaskółkę dymówkę. Budowała gniazda w pobliżu pomieszczeń, w których przebywały zwierzęta. Wierzono, że chroni zwierzęta przed chorobami. Jaskółki żywiły się muchami, komarami i innymi szkodliwymi owadami. Niszczenie gniazd jaskółczych powodowało choroby zwierząt. Krowy, owce i kozy dawały krwawe mleko. Zakazywano niszczenia gniazd bocianich, te z kolei chroniły przed uderzeniami piorunów. Zniszczenie gniazda spowodować mogło zniszczenie domu przez uderzenia pioruna. Przesądy stały się skutecznymi obrońcami tych pożytecznych i pięknych ptaków.

Bezlitośnie tępiono żmije, szczury, łasice i lisy. Żmije - bo były jadowite i brzydkie. Szczurom za to, że były szkodnikami, wypalano oczy by odstraszały swych pobratymców. Lisa uważano za sprytnego złodziejaszka, lecz nie gardzono jego futerkiem. Sowy (pójdźki) przybijano do wrót, by odstraszała myszy. Sów obawiano się ponieważ wydawały dźwięk mający wywoływać chorego na śmierć.

Ludzie z różnych względów obawiali się złych duchów - czartów, mamunów, czarownic, nocnic, zmór, utopców, strzyg. Czart wiadomo, przybierał różne wcielenia, aby skłaniać ludzi do złego. Czarownice wyobrażano sobie jako kobiety przeważnie starsze. Miały moc zadawania ludziom wszelakich nieszczęść w postaci chorób, rzucania uroku na świnie, bydło, odbierać krową mleko, co również godziło w interes ludzi. "Czarownice” srogo karano. Niektóre sądy specjalizowały się w procesach czarownic. Sąd taki znajdował się w mieście Warta nad rzeką Wartą w sąsiadującym z Księstwem Oleśnickim województwem sieradzkim. Ostatni proces czarownic w Polsce odbył się w Doruchowie w woj. sieradzkim (pow. ostrzeszowski, Ziemia Wieluńska) w pobliżu Sycowa w odległości 35 km od Gorzesławia. Proces ten wytoczono 14 niewinnym kobietom i spalono je na stosie. Kobiety oskarżono o spowodowanie suszy, działo się to w 1775 roku.

Mamuny i nocnice grasowały po wioskach w pobliżu Widawy, Stobrawy, Baryczy i Prosny. Nocnice zadawały dzieciom choroby. Mamuny według wierzeń płoszyły bydło.

Zmory to zjawy, które nawiedzały ludzi nocą we śnie. Zmora przychodziła do człowieka kładła się na klatce piersiowej i dusiła. Człowiek budził się i zrzucał męczący go ciężąr. Dziś wiemy, że to nie zmora lecz choroba serca nazywana dusznicą bolesną

Utopce to duchy pojawiające się nad wodami rzek, stawów i bagien. Według wierzeń to duchy ludzi, którzy utopili się w tych miejscach. Spotkać można je było nad unoszącą się mgłą a kumkanie żab przyjmowano jako płacz utopka.

Strzygi to duchy pojawiające się w lesie na skrzyżowaniach dróg, szczerzyły one zęby strasząc w ten sposób ludzi i konie.

Przez wieki długimi wieczorami opowiadali sobie ludzie o duchach, spotkanych w czasie wędrówek lub podróży. Im większą ktoś miał fantazję, tym więcej miał do opowiadania. Słuchali tych opowieści wszyscy łącznie z dziećmi. Wystarczyło dziecku powiedzieć "nie chodź tam bo...” i to wystarczyło, by dziecko było posłuszne. Opowiadano o duchach siedzących za piecem, w komorze, między komorą a piecem, pod progiem domu i wielu innych miejscach.

Wierzono, że porażonego piorunem należy zakopać w ziemi, by wyciągnęła z niego prądy. Dobijano w ten sposób nieszczęśnika uniemożliwiając mu oddychanie. Wisielca oskarżano o sprowadzanie silnych wiatrów. Nie miano świadomości, iż to zmiana ciśnienia atmosferycznego powodowała u ludzi słabej kondycji psychicznej depresję.

Wierzono, że plucie na żabę spowoduje wyrośnięcie na języku wrzodu lub żaby. Roślinom przypisywano również różne moce. Dębowe liście i drzewo były środkiem przeciw czarom. Lubczyk dobry na miłość, dziewanna chroni od czarów, pietruszka przywraca płodność, piołun noszony w butach przywraca apetyt, słonecznik mężczyznom dodaje sił. Obecnie wiemy, że spożywanie nasion słonecznika i dyni chroni przed pewnymi schorzeniami. Ludzie na podstawie obserwacji dochodzili do pewnych prawidłowych wniosków, nie potrafili ich sobie wytłumaczyć inaczej niż działaniem sił nadprzyrodzonych.

Wierzenia te przetrwały tylko w szczątkowej formie aż do XX wieku. Rozwój oświaty, medycyny i techniki przyczyniły się do zanikania starodawnych wierzeń.

Wprowadzenie chrześcijaństwa.
Chrześcijaństwo na tereny w pobliżu Gorzesławia wkroczyło bardzo wcześnie. W bliskim Smogorzowie Mieszko I w 965 roku zbudował pierwszy kościół na Śląsku, a w Oleśnicy wzniesiono pierwszą świątynię w 979 roku (J. Sinapius, Olsnographia t. I s.344-345; G. Fuchs, Reformations. s. 52, 53.). Istnieje wiele wątpliwości co do prawdziwości tego przekazu. Jednak w czasie wielkiego powstania pogańskiego w 1037 roku biskup wrocławski znalazł schronienie właśnie w Smogorzowie. Chroniąc się w Smogorzowie musiał czuć się tu bezpiecznie. Wymienione wydarzenia to dowód, że tereny te były bardzo wcześnie opanowane przez chrześcijan.

O istnieniu parafii w sąsiednich Wabienicach dowiadujemy się z dokumentu wystawionego w dniu 10 listopada 1287 roku, wymienia się w nim proboszcza z Wabienic Jana.

J. Knie pisze, że w pierwszej połowie XIX wieku w kościele w sąsiedniej Stroni znajdowała się kamienna chrzcielnica z wyrytą datą 1204. Natomiast w Gorzesławiu, ten sam autor twierdzi, że była chrzcielnica datowana na rok 1214. W Haeusler uważa, iż jest to pomyłka, że chrzcielnica ta została przeniesiona z innego starszego kościoła. Być może, iż W. Haeusler ma rację o przeniesieniu chrzcielnicy z innego kościoła, lecz tym kościołem mógł być starszy drewniany kościółek znajdujący się wcześniej w Gorzesławiu. Podobne zdarzenie miało miejsce w Domaszczynie, gdzie podczas remontu kościoła w 1858 roku odkryto drzwi z datą 1284. Możemy więc przypuszczać, iż pierwszy kościół w Gorzesławiu był zbudowany z drewna. W tym właśnie małym kościółku mogła znajdować się ta kamienna chrzcielnica z wyrytą datą 1214.

Murowany kościół wznoszono na przełomie XIII/XIV wieku. W tym celu przygotowano odpowiednią ilość wapna, którego złoża zalegały w Zawidowicach oddalonych około 10 km od Gorzesławia. Glina, z której wyrabiano cegłę znajdowała się na terenie Gorzesławia przy granicy z Wabienicami.

Jakub Pokora i Mieczysław Zlat tak piszą w "Katalogu zabytków sztuki" o kościele w Gorzesławiu "Wśród niewielu zachowanych gotyckich kościołów ziemi oleśnickiej najbliższy bierutowskiemu, nie tylko czasem powstania, jest kościół w Gorzesławiu. Nie zrealizowany do końca i przekształcony we wnętrzu, pozwala od zewnątrz odczytać dyspozycję przestrzenną zamierzoną w XIV wieku: krótki, halowy korpus z nieco węższym prezbiterium i z akcentem masywnej wieży wzmocnionej w narożnikach lizenami. Miał zatem być, jako pierwotnie parafialny, odpowiednikiem, o połowę mniejszym, fary bierutowskiej, tyle że w redakcji halowej i z wieżą przesuniętą ku prezbiterium"

W Oleśnicy osiedli benedyktyni obrządku słowiańskiego. Zakon ten zaspakajał potrzeby religijne w jej rodzimym języku. Zakonnicy ci przechodzić musieli przez Gorzeław wielokrotnie, ponieważ posiadli swe dobra w Jakubowicach koło Namysłowa i w Przeczowie w obwodzie bierutowskim. Konrad II sprowadzając benedyktynów do swego księstwa w 1366 r. zobowiązał ich by nabożeństwa odprawiali w języku polskim.

Innym zakonem działającym na tym terenie był zakon franciszkanów osiadły w Namysłowie. Zakon ten był obrządku niemieckiego.

Wprowadzenie chrześcijaństwa nie mogło ograniczyć się do nakazu przez księcia wyznawania nowej wiary. Księża i zakonnicy musieli nauczyć zasad tej religii. Pamiętamy, że B. Sarnowski w 1230 roku sprzedał swoją małżonkę zgodnie ze starym zwyczajem swojemu poddanemu. Ten stary zwyczaj był na pewno zwyczajem pogańskim. Tak więc po prawie 300 latach od wprowadzenia chrześcijaństwa, ludzie postępowali zgodnie z zasadami pogańskimi. O innych wierzeniach mowa była w poprzednim rozdziale.

Kościół odciągał ludzi od starych pogańskich wierzeń i zwyczajów. Wprowadzał nowe zasad i zwyczaje. Wprowadzał nowe święta - Boże Narodzenie i Wielkanoc. Wprowadził posty w czasie, których nie wolno spożywać mięsa i tłuszczów zwierzęcych. Wolno natomiast spożywać ryby. W czasie postów nie wolno było między chrześcijanami prowadzić walk. Oprócz postów wielkich obowiązywały też posty w poniedziałki, środy i piątki.

W XII wieku zaczęło przybywać kościołów. Każdy kościół (parafia) otrzymywały uposażenie w postaci ziemi, dziesięcin i innych przywilejów. Stanowisko proboszcza było zajęciem intratnym. W Polsce celibat wprowadził dopiero arcybiskup Jan Kietlicz na synodach w latach 1210 (Borzykow), 1212 (Mostów), 1215 (Wolborz). Nadmierny rozwój kościołów zaniepokoił księcia Henryka Brodatego, który w 1228 roku wydał zarządzenie mocą, którego można było wznosić świątynie w miejscowościach liczących ponad 100 łanów. Henryk III w 1261 roku obniżył tę granicę do 50 łanów.

Po tym zarządzeniu nastąpiły nadania na rzecz kościołów. Na podstawie zarządzenia księcia Henryka Probusa z 1288 roku Gorzesław wspólnie z innymi wioskami ratai książęcych miał dostarczać dla kościoła św. Krzyża we Wrocławiu 60 marek i 60 małdratów zboża rocznie. Ten sam książę 26 marca 1290 r. zapisał Gorzesław jako uposażenie dla klasztoru, który miał być wybudowany we Wrocławiu.

Pamiętać należy, Probus umiera w 1290 roku, stąd jego hojność na rzecz kościoła, z którym dotąd prowadził nieustanną walkę o władzę. Biskupi wrocławscy nakładali na niego klątwy kościelne zatwierdzane przez papieża. Książę miał za sobą uboższe duchowieństwo, miasta oraz rycerstwo i interdykty nie były skuteczne.

Na rzecz proboszcza mieszkańcy Gorzesławia i Strzałkowa składali dziesięciny w wysokości 256 szefli zboża w postaci żyta i owsa. Proboszcz posiadał 100 mórg (25 ha) gruntu, który uprawiał przy pomocy parafian.

Kościół w Gorzesławiu wymieniony jako parafialny po raz pierwszy w 1376 roku. Pod rokiem 1416 wymieniony jest proboszcz Stefan Wolf.

Na przełomie XV/XVI wieku w kościele znajdował się obraz Matki Boskiej Łaskami słynący. Do obrazu ciągnęły pielgrzymki z odległych parafii.

Legenda przekazana przez poprzednich mieszkańców: W XV i XVI wieku grzesznicy nie mogli uczestniczyć w nabożeństwa w kościele, lecz na zewnątrz dłubiąc otwory w murze kościoła do wyznaczonej głębokości.

Reformacja.
W 1517 roku Marcin Luter, biskup katolicki, na drzwiach kościoła w Wittenberdze wywiesił swe słynne tezy, którymi zapoczątkował reformację w Niemczech. Jej fale dotarły na Śląsk i do Księstwa Oleśnickiego. Znalazło się tu wielu duchownych, sprzyjających nowym prądom religijnym.

W Oleśnicy zwolennikiem reformacji okazał się Książę Karol I, właściciel Gorzesławia. Nowości do Oleśnicy docierały z Wrocławia i innych miast śląskich, opanowanych już przez protestantów. Książę okazywał szczególne zainteresowanie tym duchownym, którzy z ambon głosili zasady nowej wiary. Książę korespondował również z Lutrem, brał udział w sejmie w Augsburgu w 1530 r. Edukację swych synów powierzył znanemu na całym Śląsku reformatorowi Janowi Hessowi. Karol I nie odważył się oficjalnie przejść na stronę reformacji. Obawiał się zaburzeń w księstwie, o czym pisał w liście do swojej siostry Małgorzaty.

Na stronę reformacji przeszli dopiero synowie Karola I. Najpierw książę ziębicki Henryk II (1537r.), a następnie książę oleśnicki Jan (1538 r.).

Pierwszym luterańskim pastorem w Oleśnicy został w 1538 r. Gregor Pelargus. W tym samym roku nową wiarę przyjęli mieszkańcy Smolnej, w 1548 r. mieszkańcy Ligoty Małej. Do Gorzesławia nową wiarę wprowadzono w 1551 r. W tym samym roku przekazano do katolickiego kościoła w Zawidowicach obraz Matki Boskiej łaskami słynący.

Pozostałe miejscowości w księstwie oleśnickim na protestantyzm przeszły po pokoju augsburskim (1555 r.). Przy wierze katolickiej utrzymały się jedynie miejscowości należące do klasztorów i biskupa wrocławskiego. Obowiązywała bowiem zasada "cuius regio eius religio", czyli "czyja władza tego religia"

Nowa wiara nie uznawała spowiedzi na ucho, wprowadzała spowiedź powszechną. Znosiła również celibat. Duchowni mogli zakładać rodziny, żenić się i mieć dzieci.

Nie wszyscy duchowni chętnie przechodzili na nową wiarę, wiązało się to bowiem z utratą dziesięcin, majątków przykościelnych a także (co nie było z pewnością rzadkością) z przywiązaniem do wiary, którą od dawna wyznawali.

Duchownym, opierającym się przyjęciu nowej wiary książę kazał opuścić parafie. Tak było w Poniatowicach i Radzowicach. Dopiero interwencja biskupa wrocławskiego Kaspra odniosła porządany skutek i książę zezwolił duchownym na pozostanie na dotychczasowych stanowiskach. Wkrótce jednak i te parafie przeszły na protestantyzm.

Książę oleśnicki, za przykładem innych książąt protestanckich odebrał uposażenia proboszczom. Z czasem jednak, niektóre przywileje zostały przywrócone. Na uposażenie proboszcza (pastora) w Gorzesławeiu składało się 100 mórg (25 ha) oraz dziesięciny wynoszące 256 szefli zboża, świadczonej w połowie żytem i w połowie owsem. W składaniu dziesięcin dla pastora w Gorzesławiu uczestniczyli również mieszkańcy Strzałkowa, należący do tej parafii.

Pewna grupa (nieliczna) pozostała w wierze katolickiej. Uczestniczyli oni w nabożeństwach w Solnikach Małych, natomiast katolicy ze Strzałkowa w Solnikach Wielkich.

Wykazy pastorów w Gorzesławiu podają kolejno J. Sinapius, G. Fuchs, J. Rademacher. Ten ostatn autor jako pierwszego pastora umieszcza Krzysztofa Schultza. Pierwszy pastor był prawdopodobnie ostatnim katolickim proboszczem w Gorzesławiu, ale tego możemy się tylko domyślać. Tak też przypuszcza Soffner, podając datę 1551 jako przejście Gorzesławia na protestantyzm.

Wykaz pastorów w Gorzesławiu:

1.  1551-1555. Christoph Schultz, ur. w Ząbkowicack (R.)

2.  1555- b.p d. Paulus Sachs, ur. w Lauban (R.)

3.  1586 - b.p.d. Johann Sintz (R.)

4. 1592-1618. Christoph Trmbter, ur. we Frankfurcie nad Odrą w 1543 r. studiował we Wrocławiu, Frankfurcie, Wittenberdze, i Lipsku. Był nauczycielem w Suhldin w Mark, następnie w Baden w Austri, Kantorem w Prusicach, Diakonem w Wołowie, Pastorem w Starym Wołowie (Altwolau), Nadwornym kapelanem w Brzegu. W końcu pastorem w Gorzesławiu i Stronii. Pełnił także funkcję seniora dystryktu bierutowskiego (S.,F.,R.) Gorzesław.

5. 1618-1630 Johann Sibethus, pochodził z Oleśnicy, był pastorem w Gorzesławiu i seniorem w Olśnicy zmarł mając 39 lat na morowe powietrze.

6. 1631-1638. M. Georg Seidel, ur. 22.5.1594 we Wrocławiu, w 1622 r. w Wabienicach, 1631 r. w Oleśnicy łączył pastoraty w Gorzesławiu, Stronii i Zbytowej.

7. 1638 - b.p.d. Jakob Hoy, Jednocześnie sprawował urząd w Gorzesławiu, Stronii i Zbytowej. Do 1675 r. wymienione parafie miały wspólnego pastora.

8. 1663-1700 Benjamin Heusler. Ur. 29.10.1632 r. w Oleśnicy, objął pastorat w Gorzesławiu jako diakon a następnie pastor.

9. 1700-1710. M. Gottfried Peucker. Ur. w Bierutowie 24. 10 1666 r.

10. 1711-1720. Daniel Sinapius. Nie podano żadnej informacji. Wiadomo, że J. Sinapius miał brata Daniela

11. 1720-1750 M. Christian Gottlieb Bredschneider ur. się w Bytomiu nad Odrą. Studiował w Rawiczu, w Fraustadt w Wielkopolsce, w Górze, Budziszynie, Wrocławiui i Wittenberdze. Został pastorem w Gorzesławiu.

12 1750-1753 M. Christoph Klarner. Ur. 1722 r., zmarł w 1773 jako niemiecki pastor w Międzyborzu.

13. 1753-1760. David Breskott. Od 1734 diakon w Wołczynie, od 1753 pastor w Gorzesławiu.

14. 1761-1803. Johann Ferdinand Ferber. Ur. 10.5. 1129 r. we Wrocławiu, od 17578 Pagenhofmeister

15. 1803-1841. Ernst Christian Ruprecht. Ur. 28.1. 1774 r. w Dobroszycach zmarł 7. 2. 1841 r.

16. 1841-1882. Hermann Langemaeyer. Ur. 10.4. 1808 r. we Wrocławiu, od 1840 r.rektor w Namysłowie, zmarł w 1882.

17.  1882-1888. Rudolf Strauss. Ur. 25.7.1877 w Grabownie Wielkim, zmarł 18.9 1912 r.

18.  1888-1892. Waldemar Löschke. Ur. 2.9.1856, zmarł 18.2. 1933 r. W Świdnicy.

19. 1892—1924. Hubert Barchewitz. Ur. 15.2.1863, zmarł 23.7.1924 r.

20. 1924-1928 vacat.

21.1928-1933. Johannes Zippel. Ur. 19.9.1889 r. J. Zippel był ostatnim pastorem w Gorzesławiu. Gorzesław zostaje przyłączony do parafii w Bierutowie.

Od 1945 roku kościół obejmują przybyli do tej miejscowości katolicy. Kościół zostaje filią parafii katolickiej w Wabienicach.

Historia obsady pastorów w Gorzesławiu obrazuje trudności, z jakimi borykać musiał się kościół ewangelicki w księstwie oleśnickim na początku swego istnienia. Początkowo parafia nie była obsadzana, a następnie przez z górą 50 lat miała wspólnego proboszcza ze Stronią i Zbytową. Dopiero przywrócenie dziesięcin i ziemi pozwoliło na obsadzenie parafii pastorem. Nastąpiło to prawdopodobnie pod koniec XVII wieku. Odtąd Gorzesław ma już pastora na stałe.

Pastor mieszkał w oddzielnym budynku w pobliżu kościoła. 30 marca 1821 roku plebania spłonęła lecz kościół pozostał nienaruszony. W 1823 roku oddano do użytku nową plebanię, z bindwerku, która stoi po dzień dzisiejszy. Od 1945 roku do 1975 r. budynek tej plebani wykorzystywany był przez szkołę. Mieściły się w nim izby lekcyjne i mieszkania dla nauczycieli. Obecnie jako zabytek nie jest wykorzystywany.

Właściciele Gorzesławia nie byli chowani po śmierci w kościele w Gorzesławiu lecz w Oleśnicy, ponieważ byli nimi książęta oleśniccy. Jak już wspomniano do parafii tej należeli mieszkańcy Strzałkowa i właśnie właściciele tej miejscowości znajdowali spoczynek w tym kościele, pozostawiając w nim pamiątkowe epitafia. J. Sinapius wymienia ich kilka. Występują tam różne nazwiska, najbardziej znanym w księstwie oleśnickim jest nazwisko Prittwitz. Ród ten był liczny i to nie tylko w oleśnickim, ale w wielu księstwach śląskich.

Właścicielami Strzałkowa Poniatowic, Stronii i Zarzyska była szlachecka rodzina Prittwitzów. Ród, ten przybyl na Śląsk prawdopodobnie z pogranicza Miśni i Turyngii, gdzie koło Weissenfels znajduje się miejscowość Prittiz, jest ona odnotowana po raz pierwszy pod 1185 r. (Prizzez). Przypuszczalnie byli tam ministeriałami. Na Śląsku znani są Hojer de Priticz w 1310 r. rok później kanonik głogowski Peter von Pritticz, w 1324 r. Hojer syn Hojera, w 1327 r. Otton von Briptitz, a w 1336 r. Peter von Pritlicz brat Henczlina (B. Grott).

J. Sinapius wymienia następujące linie rodu Prittwitzów:

I. Polska linia rodu Prittwitzów. Przodkiem tego rodu był bohaterski rycerz o imieniu Holub. Spokrewnieni z rodami wielkopolskimi: Gniazdowskich, Mielińskich, Droszewskich i Jabłkowskich.

Bernard Prittwitz Gafron miał mialżonkę z domu Zabarzkin (Prawdopodobnie Zbaraska). Z małżeństwa tego urodziła się córka i syn Jakub. Jakub Prittwitz Gafron był komendantem (Prafectus oder General zu Bar und Podolien) twierdzy Bar na Podolu. Ożeniony z panną z domu Ciołek miał z nią córkę i syna Jana.

Jan Prittwitz Gafron był właścicielem dóbr Scharawka, wojewodą podolskim i dowódcą Trembowli(General zu Trembowla). W Scharawce zbudował kamienny kościół. Ta linia Prittwitzów na Podolu przebywała za panowania Zygmunta Starego, Zygmunta Augusta i Stefana Batorego.

II.linia Prittwitzów śląskich. Własciciele Laskowitz, Reppina, Górnej Stradomii, Szczodrowa, Wołczyna i Jemielnej. Linia z Laskowic, miała posiadłości w księstwie oławsko–brzeskim i oleśnickim - Miłocice.

Pritwitzowie z linii sycowskiej byli właścicielami Stronii, Ryppina, Stradomii Górnej w oleśnickim, mieli też posiadłości w namysłowskim. Linia poniatowicko -strońska. Linia ze Stronia. Linia ze Strzałkowa, Nieciszowa i Zarzyska. Linia z Ryppina z sycowskiego. Linia z brzeskiego, dzierżoniowskiego świdnickiego. Linia z Gunterwitz z oleśnickiego. J Sinapius wymienia jeszcze kilka innych gałęźi tego rodu. Nas jednak interesuje linia Prittwitzów należąca do parafii w Gorzesławiu. W Grzesławiu chowano także innych właścicieli Strzałkowa.

Pierwsze epitafium poświęcono Albrechtowi Siegroth Schlawickau ze Strzałkowa, Miłocic i Zarzyska. Pełnił funkcję doradcy książęcego, i naczelnika prowincji (Rath und Landes= Hauptmann) J. Sinapius Olsnog. t II. s.63. żył lat 60, zmarł w 1622 r. 17 lutego.

Następne epitafium poświęcono Albrechtowi von Siegroth Schlawickau ze Strzałkowa, starszy ziemski księstwa i okręgu wołczyńskiego, żył 59 lat i 26 tygddni. Zmarł 6 kwietnia 1664 roku. Schlawickau to stare słowiańskie nazwisko, wywodzi się od polskiego słowa sława (Tamże t. I s. 723.)

Trzecie epitafium Friedrich Sigmundt von Pfintzig z domu Lichtenhof z Korschlitz. Przeżył 30 lat i 3 tygodnie. Zmarł w 1676 roku.

Następne czwarte epitafium poświęcone wysoko urodzonemu rycerzowi panu Leonardowi Jarosławowi Von Prittwitz und Gafron dziedzicznemu panu Strzałkowa, Zarzyska i Dąbrowy. Deputowanemu z okręgu namysłowskiego. Żył lat 37 i 17 tygodni. Zmarł17 września 1704 roku. (J. Sinapius Olsnogr.t.II s.564-567). W połowie XVIII wieku właścicielami Strzałkowa zostali Paczeńscy von Tenczyn. "Paczeński von Paczeński hrabia czeski 1702 r. ob. Tęczyński, Dahlen herbu Topór i Topór adm. 1561, Paczyn cieszyński".

Jedna z gałęzi Toporczyków jednego pochodzenia ze zgasłą rodziną Tęczyńskich, osiedliwszy się na Śląsku, od majątku Paczyn wzięła nazwisko Paczyński, dodając do niego przydatek z Tęczyna, a zniemczywszy się już w początkach XVII wieku pisała się von Paczyn und Tenczyn. Z niej Leopold Konstanty, kanclerz opolski i raciborski otrzymał w 1702 r. tytuł hrabiowski; jego potomkowie pisali się prawie zawsze tylko hrabiami von Tenczyn, odrzucając nazwisko Paczyński. Linia szlachecka tej rodziny pisze się Paczyński von Tenczyn i niekiedy z niemiecka von Patschin" (Polska Encyklopedia Szlachecka t. IX. s. 237). Właśnie Paczyńscy von Tenczyn ze Strzałkowa należeli do tej szlacheckiej linii.

Kilka pokoleń tego rodu mieszkało w Strzałkowie w parafii Gorzesław. Na przykościelnym cmentarzu mają swoje mauzoleum, a w im umieścili kilka tablic nagrobnych (epitafia). Tablice te były jeszcze we wrześniu 1974 roku. Księża F. Rozwód, T. Jordanek i Edward Dwornik zabezpieczali ich całość żelaznymi kratami. Obecnie są tam jedynie mury mauzoleum, natomiast tablice są zniszczone.

Na murach zewnętrznych kościoła od strony południowej do 1974 roku znajdowały się epitafia pastora Hermanna Langmeyera i jego żony. Obecnie również zniszczone.

Na cmentarzu obok kościoła do 1974 roku znajdowały się jeszcze nagrobki z nazwiskami osób tam pochowanych. W tym roku proboszcz otrzymał od władz nakaz likwidacji wszelkich nagrobków. Były tam tablice z nazwiskami: Baran, Barthe, Jaskula, Rytyski, Spredowski.

Szkoła i poziom oświaty.
Historia szkolnictwa powiatu oleśnickiego zaczyna się w XIV wieku. Dokumenty wskazują, że szkoła w Oleśnicy istniała już w 1392 roku. Prawdopodobnym jest, iż pierwsza szkoła powołana do życia istniała około 1340 roku, są to jednak tylko przypuszczenia. Nie wiadomo jak długo utrzymywała się przy kościele parafialnym i nie ma na jej istnienie żadnych dowodów. Wiadomo, że szkoły przeznaczone były wówczas wyłącznie dla chłopców.

Istnienie szkoły w Bierutowie poświadcza dokument z 1413 roku. Do XVI wieku szkolnictwo w Księstwie Oleśnickim nie osiągnęło większego rozwoju. Szkoły utrzymywane były jedynie w miastach i to przy niektórych tylko kościołach. Wioski nie posiadają szkół. Podporządkowane potrzebom kościołów, szkoły uczą przede wszystkim modlitw i pieśni kościelnych, czasami umiejętności czytania i pisania. Po wyższą wiedzę wysyła się młodzież poza teren księstwa do Wrocławia, Krakowa i Lipska.

W XVI wieku, a szczególnie po wprowadzeniu reformacji następuje większy rozwój szkolnictwa. W Oleśnicy powstaje szereg szkół, a powołane w 1594 roku seminarium przekształcone zostaje w gimnazjum.

Do grona wybitnych nauczycieli oleśnickich należał Kasper Richter, który w 1593 roku wydał podręcznik matematyki zaopatrzony w tablice procentowe. W kilka lat później (1601 r.) ukazuje się drugie wydanie tego podręcznika z poszerzonym zakresem materiału. Lekcje matematyki nie mogły być wykładane w szkole lecz jedynie w domach prywatnych. Jako pierwszy nauczyciel matematyki w szkole zostaje dopiero Andreas Bachs Stało się to w 1665 roku.

Największe kłopoty i trudności przeżywały szkoły oleśnickie w czasie wojny 30-letniej. Szkoła w 1647 r. liczyła zaledwie 47 uczniów w 3 klasach. Szkoła w 1668 roku mogła zatrudnić tylko 2 nauczycieli.

W 1673 r. ludność niemiecka organizuje w Oleśnicy własną szkołę, której nauczycielem zostaje Annanasz Engelschall. W 10 lat później staraniem superintendenta Textora powołana zostaje W Oleśnicy druga niemiecka szkoła. Obydwie nie są zależne od istniejącej szkoły łacińskiej.

Szkoły wiejskie. W okresie reformacji nastąpił rozwój oświaty na wsi. Pełniący przy kościołach funkcje pisarzy organistów i dzwonników, pracują teraz także jako nauczyciele. Oczywiście, poziom w tych szkołach jest równy poziomowi ich nauczycieli t.j. bardzo niski. Nauka ogranicza się do wyuczenia pieśni kościelnych, ministrantury i modlitw. Nauczyciele uczą tego co sami umieją. Czasem umieją sylabizować, czasem czytać, rzadko pisać. Uczą także katechizmu luterańskiego. Przyswojenie materiału polegało na pamięciowym wkuwaniu. Nauka czytania i pisania aż do wieku XVIII należała do rzadkości. Umiejętności te zdobywało około 1/10 dzieci.

Dokumenty potwierdzają istnienie szkół przed 1600 rokiem w następujących miejscowościach powiatu Oleśnickiego:
1. Smolna 1542 r.
2. Długołęka przed 1594 prawdopodobnie 1588 r.
3. Dobroszyce przed 1600 r.
4. Dobrzeń przed 1607 dokument wymienia 1607 rok jednak E, Michael przyjmuje, że działo się to przed 1607 rokiem.

Pierwszym nauczycielem w Smolnej został Martin Zehm. Posiadał on odpowiednie zawodowi nauczycielskiemu wykształcenie i należał do najlepszych nauczycieli na Śląsku. Pochodził ze Smolnej i po ukończeniu studiów powrócił do rodzinnej miejscowości, czym zyskał sobie sympatię, przynajmniej wśródpiszących o nim.

Prawdopodobnie na początku XVII wieku powstały szkoły w wielu innych miejscowościach księstwa, lecz nie zachowały się po nich żadne dowody ich działalności. Wojna 30-letnia, epidemie, związana z tym wielka śmiertelność. Pożary, utrata dobytku przez pozostałych przy życiu ludzi. To wszystko zahamowało z pewnością rozwój szkolnictwa wiejskiego o czy można wnosić na podstawie dokumentów obrazujących stan szkół w Bierutowie i Oleśnicy po wojnie. Tym bardziej, iż wioski nie zabezpieczone murami tak jak miasta bardziej narażone były na niszczącą działalność wojsk.

Prowadzenie nauki w wielu miejscowościach stało się zupełnie niemożliwe. A w innych gdzie zachowała się chęć do zajęć szkolnych lekcje odbywały się sporadycznie. Stan taki utrzymywał się dość długo po wojnie. Generalna wizytacj kościołów w 1662 roku, stwierdziła brak szkół w wielu miejscowościach. Między innymi w Grabownie Wielkim, Ligocie Książęcej, Poniatowicach i Jemielnej.

W Gorzesławiu lekcje prowadził pisarz kościelny. Podobna sytuacja była w wielu innych miejscowościach m. in. w Wabienicach i w Wszechświętych W szkołach, w których uczyli pisarze kościelni sytuacja musiała być dla dzieci korzystna. Pisarz kościelny, jak nazwa wskazuje musiał czytać i pisać i tym samym mógł uczyć dzieci tego co sam umiał. Gorzej było w miejscowościach, w których uczyli: organiści, dzwonnicy, grabarze a nawet tkacze, tak było w Posadowicach. Uczyli oni pieśni kościelnych i modlitw. Superintendent Ortlob z Oleśnicy relacjonuje, że w 1663 roku "na nowo” przeprowadzono generalną wizytację kościołów w całym księstwie oleśnickim. Ze słowa "wieder” (znowu, na nowo, jeszcze raz, z powrotem), wynika, że tych wizytacji było więcej, że w wielu miejscowościach istniały szkoły jeszcze przed wojną 30-letnią. Podczas wojny działalność ich została przerwana, a dokumenty o ich działalności zostały zniszczone.

Wizytacje szkół wykazały, iż pewna część prowadzących szkołę nie miała ku temu odpowiednich kwalifikacji. Nie znali dostatecznie pisowni i katechizmu. Do szkoły przychodziło bardzo mało dzieci. Bywały przypadki, że do szkoły przychodziło po 3- 6- 10 chłopców i ani jedna dziewczynka. Ta szczupła garstka dzieci odbywała naukę tylko w ciągu kilku zimowych tygodni. W okresie kiedy trwały prace polowe dzieci musiały pomagać rodzicom lub pracować we dworze. Dzieci pasły krowy, gęsi, pomagały przy żniwach, wykonywały wiele innych prac w gospodarstwie i polu. Niektórzy rodzice może by i chętnie dzieci do szkoły posyłali, gdyby nie brak zimowego odzienia. Poza tym opłaty szkolne były dość wysokie, na co nie wszyscy rodzice mogli sobie pozwolić.

W wyniku przeprowadzonej wizytacji kościołów i szkół książę Sylwiusz Nemrod wydał w 1664 roku nową konstytucję kościelną, której artykuł 2 brzmi: "W całym księstwie, przy każdym kościele, ma być szkoła powołana. W szkołach tych mają uczyć odpowiedni (zdatni) ludzie. Obowiązkiem każdego pastora ma być przynajmniej raz w tygodniu szkoły te odwiedzać. Wszystkie dzieci, które ukończyły sześć lat mają obowiązek chodzić do szkoły. Obowiązkowa przerwa w nauce ma być w okresie żniw. Prowadzący szkołę (Schulhalter) ma prawo pobierania opłaty za udzielane lekcje.

W 1683 roku w księstwie przeprowadzono ponownie generalną wizytację kościołów. Skutkiem tej wizytacji było wydanie jeszcze w tym samym roku, oleśnickich regulaminów szkolnych. Regulamin starał się usunąć braki szkół a także zaprowadzić wzorowe stosunki szkolne w księstwie. Mocą jego postanowień wszystkie dzieci zobowiązane były uczęszczać do szkoły tak długo, aż się nauczą katechizmu na pamięć. W szkołach wiejskich oprócz tego obowiązywała płynna umiejętność czytania, w miejskich natomiast dodatkowo pisania i rachowania. Żadne dziecko nie mogło przerwać nauki szkolnej przed ukończeniem 9- roku życia. W wypadku gdy dziecko nie zjawiło się w szkole, za każdy dzień bez usprawiedliwienia gospodarz płacił 1 grosz tytułem kary, zagrodnik natomiast 9 fenigów. Nieobecność na lekcjach nie wpływała na zmniejszenie szkolnej opłaty tygodniowej za pobierane lekcje.

Opłaty od dziecko uzależnione były od poziomu wiedzy zdobywanej w szkole; tak więc na dziecko, które nauczyło się liter i sylabizowania rodzice płacili 1 grosz tygodniowo. Zdobycie umiejętności czytania kosztowało 1 grosz srebrny, natomiast wyższe aspiracje czyli umiejętność czytania i pisania kosztowały 2 grosze tygodniowo.

Wojny XVIII wieku wpłynęły niekorzystnie na rozwój oświaty. Szkół mimo to przybywało. W czasie wojen śląskich w 1741 roku Śląsk a w tym i Księstwo Oleśnickie dostają się pod panowanie pruskie. Po wojnie 7- letniej, jeszcze w 1763 roku król pruski Fryderyk II wprowadził na całym Śląsku nowy regulamin dla szkół. Regulamin ten uznany został przez historyków niemieckich za epokowy.

Regulamin ten, zalecał między innymi tytułem uzupełnień założenie na całym Śląsku 89 szkół ewangelickich i 183 katolickich, w 32 powiatach. Nakazywał utrzymywanie szkół we wszystkich wioskach. Tam, gdzie na przeszkodzie stała mała liczba dzieci zalecał organizowanie szkół zbiorczych dla kilku wiosek. Regulamin króla pruskiego uwzględniono przy opracowaniu przepisów szkolnych dla powiatów oleśnickiego i trzebnickiego (w 1741 r. z Księstwa Oleśnickiego utworzono dwa powiaty, księstwo traci w wielu sprawach swą dawną suwerenność, zostaje administracyjnie pod porządkowane władzy państwowej). Na terenie księstwa nie zachodziła potrzeba uzupełnień ilościowych w zakresie nowych szkół. Widać, iż stan szkolnictwa musiał być wystarczający, co dobrze świadczy o polityce oświatowej książąt oleśnickich.

Regulamin przewidywał stałe uposażenie dla nauczycieli (Schulhalterów). Wszędzie otrzymywali żyto bądź od wioski, bądź od dworu, a często jak w przypadku Gorzesławia od obu. Począwszy od 1764 roku władze znacznie podwyższyły przydziały żyta. Wynagrodzenie stanowiły też jęczmień, pszenica, groch, proso, piwo, siano i słoma, zboże w snopkach, len, zioła, brukiew i buraki pastewne, a nawet chleb dostarczany kolejno przez wszystkich kmieci. W niektórych wioskach nauczyciel miał prawo korzystania z pastwisk wiejskich lub dworskich, jego krowy (jedną lub dwie) wypasali pastuszkowie wiejscy lub dworscy. Posiadał też mniejszy lub większy ogród, zagony na len, warzywa i buraki dla własnego użytku, w przypadku gdy płodów tych nie otrzymywał.

W miejscowościach, w których nauczyciele nie mieli krów otrzymywali pieniądze na masło. Nauczyciele pełniący funkcje organistów otrzymywali należności z tytułu pełnionych funkcji kościelnych – co znacznie podnosiło ich uposażenie. Co do opłat szkolnych pobieranych tygodniowo: w Gorzesławiu rodzice płacili 9 halerzy za naukę sylabizowania i czytania, a tylko 1 grosz za naukę pisania i rachowania.

W sąsiednich miejscowościach zamiast tygodniowej opłaty uiszczano też stałe opłaty od dziecka: Tak więc w Jemielnej – 9, w Stronii 18, w Wabienicach 12 talarów. W Gorzesławiu, Jemielnej i Stronii każde dziecko codziennie zobowiązane było do przyniesienia po 1 polanie drewna na ogrzewanie izby lekcyjnej. Izba lekcyjna często służyła za mieszkanie dla nauczyciela. W połowie XIX wieku nauczyciele utrzymywani byli przez gminy. Posiadali działki ziemi, otrzymywali deputat zbożowy, pełnili funkcje organistów przy kościołach, pełnili także obowiązki pisarzy sądowych. W każdej z wymienionych 4 miejscowości pracował jeden nauczciel. W Gorzesławiu w 1863 roku nauczycielem i organistą był M. Böhme. Do Wabienic chodziły dzieci z Suchyni i Pszenicznej.

Budynki szkolne. W 1704 roku spośród wymienionych 4 szkół budynek szkolny posiadała tylko Jemielna. W pozostałych miejscowościach lekcje odbywały się w mieszkaniu nauczyciela lub budynku należącym do kościoła. Remontów izb lekcyjnych dokonywali rzemieślnicy Zdarzały się też często robocizny na rzecz szkoły, wykonywane przez rodziców.

W 1818 roku wybudowano nowy budynek szkolny w Stronii. W Gorzesławiu wybudowano przed rokiem 1823, prawdopodobnie na przełomie XVIII/ XIX wieku. Budynek ten spłonął razem z plebanią 30 marca 1821 toku. Nowy budynek szkolny oddano do użytku w 1823 roku. W budynku tym była jedna izba lekcyjna oraz cztero pokojowe mieszkanie dla nauczyciela+ kuchnia spiżarnia, toaleta i piwnica. W 1905 roku obok wybudowano nowy budynek szkolny z dwoma pomieszczeniami do nauki, każda o powierzchni 9 x 6 m. Do szkoły w Gorzesławiu chodziły dzieci również ze Strzałkowa.

W 1965 roku mieszkańcy Gorzesławia i Strzałkowa powołali Komitet Budowy Szkoły w Gorzesławiu. Na czele komitet stanął kierownik szkoły Zdzisław Nowakowski. Mieszkańcy zobowiązali się do płacenia pewnej sumy pieniędzy, wykonania niefachowych prac, zwiezienia materiałów budowlanych. Przy staraniach o budowę szkoły napotkano wiele trudności, były to czasy, w których brakowało materiałów budowlanych, nie było firm, które mogły zbudować szkołę. Prywatni rzemieślnicy nie mogli wykonywać tych prac. Po wieloletnich staraniach o wykonawcę. Mimo pomocy udzielanej przez przewodniczącego

P.R.N. w Oleśnicy p. Mariana Mateję i inspektorów Wydziału Oświaty p. Władysława Fedoryszyna i jego zastępcę Mariana Strzelczyka nie udało się znaleźć wykonawcy państwowego. Chętnym do wybudowania szkoły był p. Stanisław Szynal z Sieradza przędsiębiorca prywatny. Umowę o budowie mógł podpisać przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej.

Poziom nauczenia w pierwszym ćwierćwieczu XIX wieku był nadal niezbyt wysoki. Zależało to od poziomu nauczyciela i warunków jakie stworzyła mu gmina. Zdarzały się jednak wyjątki od reguły. W Długołęce, gdzie warunki do pracy były dobre w stosunku do innych miejscowości, kłopoty były z nauczycielem. Jedynym zmartwieniem władz zwierzchnich był młody nauczyciel, Adąlbert Francke (ur. we Wrocławiu w 1779 r.), który chętniej przebywał wśród wrocławskich kolegów niż w szkole w Długołęce, chociaż jego pobory – w porównaniu z tym co otrzymywali poprzednicy – były wysokie, bo wynosiły 60 talarów. Nauczyciel Francke wytrwał jednak w długołęckiej szkole do 1835 roku (Dzieje gminy Długołęka s.38).

W innych szkołach było jeszcze gorzej; w Dabrowie nauczyciel był ignorantem. W Smardzowie właściwie należałoby na nowo zorganizować szkołę, nauczyciel był ciemny i nieoświecony i za stary. W Lucieniu szkoła była najlepsza w parafii,dzieci dobrze czytały choć z pisaniem było bardzo źle. W Nieciszowie nauczyciel mówił niezrozumiale po niemiecku (może inny język znał lepiej). Wyróżniał się tępotą umysłową, a jego życie osobiste było nędzne i godne pożałowania. W Spalicach nauczycielem był człowiek mrukliwy, niezadowolony z życia, stroniący od szkoły. W Bystrem najgorsza szkoła w parafii. Nauczyciel nieoświecony, ignorant, poza tym nieoralny; karciarz i pijak, bardzo nieporządny (Edmund Michael. s. 231).

Warunki pracy i uposażenie nauczycieli wzrastało. Przybywało też nauczycieli lepiej wykształconych. W dziejach gminy Długołeka na str. 17 czytamy "Podkreślano, że Niemcy zostały zjednoczone krwią i żelazem” rzadziej przypominano w swoim czasie powiedzenie, że tak naprawdę zjednoczenie wywalczył anonimowy często, wiejski nauczyciel pruski.

Pomyślny rozwój Prusom i zjednoczenie Niemiec przyniósł bowiem po latach konsekwentnej realizacji– całościowy system oświatowy (uniwersytety, szkoły średnie i szkoły ludowe), stworzony w latach 1807 – 1815. Niebywały rozkwit przeżywały uniwersytety w Berlinie, Wrocławiu i Bonn; dzięki znacznej wolności i niezależności badań oraz ograniczeniu roli państwa. Powstały też wówczas słynne później gimnazja pruskie, oparte na wykształceniu klasycznym - solidnej nauce greki i łaciny. Zaskakujące, że w tych gimnazjach świadomie rezygnowano z przedmiotów zawodowych, a przecież kształciły one synów mieszczańskich, którzy później wykonywali bardzo praktyczne zawody”.

Aby lepiej zrozumieć sukcesy państwa pruskiego na przełomie XIX/XX wieku w różnych dziedzinach życia społecznego przytoczę następny fragment z książki "Dzieje gminy Długołęka". Największe sukcesy święciło jednak szkolnictwo ludowe w pierwszej połowie XIX wieku, gdy rozpoczęto dopiero wprowadzanie powszechnego obowiązku szkolnego, szkoły wiejskie były jedno lub dwuklasowe. Uczono w nich pisania, rachowania i religii oraz historii z mocno wyeksponowanymi dziejami dynastii Hohenzollernów. W drugiej połowie stulecia zakres nauczania w szkołach ludowych znacznie poszerzono.

Przedmiotami nauczania były: religia, czytanie i pisanie, rachunki i początki geometrii, rysunki, historia, geografia, przyroda, śpiew, gimnastyka, a dla dziewcząt roboty ręczne.

Nauczycielami szkół ludowych mogli zostać ci, którzy sami po szkole ludowej ukończyli trzyletni kurs przygotowawczy (tzw. preparandę) i trzyletnie seminarium nauczycielskie. Łącznie więc kształcenie nauczyciela trwało 14 lat (8 lat szkoły ludowej i 6 lat kształcenia zawodowego) i kończyło się egzaminem praktycznym po ukończeniu seminarium i rozpoczęciu pracy. Później w dalszym ciągu nauczyciele podnosili poziom wykształcenia na rozmaitych kursach.

U podstaw pruskich sukcesów XIX wieku, nie tylko militarnych, ale przede wszystkim gospodarczych i kulturalnych, leżały sukcesy na polu oświaty i upowszechnienia kultury (zwłaszcza słowa pisanego) w wyniku postępującej likwidacji analfabetyzmu w całym państwie pruskim. Jeszcze przed rokiem 1871 Prusy należały w Europie do krajów przodujących w likwidacji analfabetyzmu – około 1880 roku został on w państwie zlikwidowany, za wyjątkiem pewnej liczby osób starszych, głównie kobiet. Przypomnijmy, że na terenie byłego Królestwa Polskiego ze znanych powodów analfabetyzm zlikwidowano dopiero około 1950 roku czyli około 70 lat później.

"Oświata w Prusach miała też swoje ograniczenia. Szkoły ludowe były przeznaczone głównie dla dzieci biedniejszych; do gimnazjów uczęszczały przede wszystkim dzieci mieszczańskie i szlacheckie. Po 1819 roku zaprzestano reform w szkolnictwie, zaś ogromną rolę w szkołach ludowych odgrywały nadal gmina i kościół, które głównie łożyły na ich utrzymanie” (Dzieje gminy Długołęka s. 17 – 18).

Ważną rolę odegrała szkoła w przemianach językowych ludności śląskiej. Do końca XVI wieku na wschód od Nysy Kłodzkiej i po prawej stronie Odry ludność w większości posługiwała się językiem polskim. Do 1741 roku nie zwracano specjalnej uwagi na to kto jakiego używa języka. W szkołach uczono w takim języku jakim posługiwała się miejscowa ludność. Wielu niemieckim pastorom nie podobał się jednak język polski i niechętnie używali tego języka na nabożeństwach.

Jerzy Bock polski pastor w Oleśnicy w drugiej połowie XVII wieku przetłumaczył niemiecką agendę na język polski. Uporządkował polskie nabożeństwa, które dotychczas traktowano po macoszemu, mimo, że w Oleśnicy polski pastor funkcjonował od 1563 roku. Od przybycia J. Bocka nabożeństwa polskie odprawiane były w kościele parafialnym a piękny język Bocka przyciągał tłumy wiernych, z parafii gdzie nie było polskich kaznodziejów. Bock miał tak wielu komunikantów, że nie był w stanie ich zapisywać, numerował ich tylko, za co otrzymał upomnienie od dworskiego kaznodziei. Usprawiedliwiając tę niefortunną praktykę, Bock powoływał się na okoliczność, iż wielu spośród Polaków nie zna swego nazwiska. Praktycznie J. Bock chronił w ten sposób swoich polskich wiernych przed prześladowaniami ze strony pastorów używających tylko języka niemieckiego.

Pastorów nie znających języka polskiego a pracujących w parafiach gdzie mieszkali ludzie znający tylko język polski lub stanowili większość było sporo. Wizytacja kościołów dokonana w 1683 roku stwierdziła, iż mieszkańcy wszystkich wiosek w diecezji oleśnickiej posługiwali się językiem polskim, mimo tego nie wszędzie w tych parafiach odprawiano nabożeństwa po polsku. W miejscowościach gdzie ludność choć trochę znała niemiecki nabożeństwa odprawiano w tym właśnie języku.

Komisja poświadczyła, że Polacy mieszkali w parafiach: Oleśnica, Dobrzeń, Jenkowice, Ligota Mała, Smolna, Jaksonowice, Pasikurowice, Wilczyce, Malerzów, Twardogóra, Brzezinka, Kiełczów, Byków Strzelce, Boguszyce, Miodary. W Jaksonowicach, Stępieniu Borowej i Dobrzeniu wierni na tyle znali niemiecki, że mogli uczestniczyć w nabożeństwach odprawianych w języku niemieckim.

Wizytację kościołów w 1683 roku przeprowadzono także w diecezji bierutowskiej, lecz nie zachowały się po niej żadne dokumenty. W dwadzieścia kilka lat później J. Sinapius pisał, że nabożeństwa w języku polskim odprawiane są jeszcze w następujących parafiach tej diecezji: Brzezinka. Ligota, Grabowno Wielkie, Wysoki Kościół, Krasowice, Malerzów, Miłocice, Posadowice, Wierzbice Polskie, Przeczów, Poniatowice, Radzowice i Simenau.

Jak z tego wynika książęta oleśniccy nie byli wrogo nastawieni do ludzi posługujących się językiem polskim. Zły stosunek do języka polskiego wykazywali duchowni i to nie wszyscy lecz ci, którym ten język nie pozwalał na porozumienie się z wiernymi.

W Bierutowie polskie nabożeństwa uporządkował Tomasz Pluta (1691 – 1696) poprzednio pastor w Bykowie (1651 – 1691). Urodził się w tej samej miescowości co J. Bock, tj. w Komorznie pod Byczyną w 1621 roku. Poza pracą duszpasterską propagowął pszczelarstwo, uprawę lip, które poprawiają mikroklimat, dają nektar na miód, kwiaty na napój. Zmarl na raka wodnego. Nabożeństwa w języku polskim odprawiał w kościele na cmentarzu. Po 1741 r. roku nabożeństwa polskie w Bierutowie zostały przez władze pruskie zniesione

Szkoła wiejska jak już o tym była mowa, nie prezentowała wysokiego poziomu, spełniała rolę jaką wyznaczył jej kościół. Prusacy natomiast nałożyli na szkołę obowiązek przygotowania dzieci do uczestniczenia w mszy odprawianej po niemiecku. Na tej podstawie można przyjąć, że do ustawy z 1764 roku szkoła była obojętna językowo: tam gdzie ludność mówiła po polsku, również w szkole językiem nauczania był język polski.

Władze pruskie zdawały sobie sprawę, że ważną rolę w nauczaniu języka niemieckiego odegrają nauczyciele. Wielu z nich nie znało języka niemieckiego, a niektórzy bardzo słabo. Dlatego też w ustawie z dnia 18 września 1764 roku nakazywano "wszystkich nauczycieli, którzy nie rozumieją po niemiecku, należy złożyć z urzędu w przeciągu od sześciu tygodni do dwu miesięcy i zastąpić innymi, mającymi przepisowe kwalifikacje, a to pod karą 50 talarów dla dominiów i pod karą usunięcia z funkcji dla proboszczów”. Zarządzeniem tym władze pruskie zmusiły właścicieli ziemskich i proboszczów do szukania odpowiednich nauczycieli.

Właśnie szkoły stały się głównym czynnikiem w procesie przemian językowych w księstwie oleśnickim. O czym pisał G. Fuchs: "Jednak używanie języka polskiego zmniejsza się na skutek istnienia niemieckich szkół”. Podobny wniosek wyciągnął również Weigel na początku XIX wieku "język polski ginie coraz bardziej na skutek istnienia niemieckich szkół".

Około 1820 roku na terenie Księstwa Oleśnickiego posługiwano się językiem polskim w okolicach Międzyborza, Twardogóry, Poniatowic i Bierutowa. Józef Andrzej Gierowski znazł ankietę z 1814 roku, na podstawie, której stwierdził, że w tym roku w podwrocławskiej Długołęce wygłaszano kazania w języku polskim.

Akt lokacyjny Bierutowa z 1266 roku. Tłumaczenie księdza Edwarda Dwornika

W imię Pańskie, Amen. Należy pilnie spisywać wydarzenia naszego wieku, by nie dać tym, którzy po nas nastąpią okazji do kontrwersji. Przeto my, Henryk, z Łaski Bożej książę Śląski, pragniemy, by wszystkim było rzeczą znaną, tak obecnym, jako też w przyszłości przeglądającym niniejszy dokument, że pragnąc miasto nasze Lignicę niegdyś zwaną, a obecnie Fürstenwald, podnieść na wyższy szczebel bytowania, wyznaczyliśmy mu adwokata Wilhelma i sędziego dziedzicznego. Udzieliliśmy mu pewnych dokładnych uwag, by przeniósł się ze swego dziedzicznego sądu w Dzierżoniowie do miejsca tak ubogiego i zaniedbanego. Żeby zaś wspomniany Wilhelm pracowiciej z większym poczuciem obowiązku i uważniej zabrał się do dzieła osadnictwa wyżej wymienionego miasta, postanowiliśmy w szczegółach mocą niniejszego dokumentu określić mu powinności i zyski. Dlatego chcąc wzmiankowanemu miastu iść z pomocą we wszystkim, wspomniane poprzednio potrzeby i korzyści w ogólności, postanowiliśmy przedstawić w szczegółach. Po pierwsze: nadaliśmy mu prawo frankońskie. Następnie terytorium obejmujące wsie: Dziadów Most, Hidischdorf, Lipkę, w całości Wabienice, Jemielno, Stronie, wszystkie posiadłości w Solnikach, Smolną, Gorzesław, Bukowie Wojciechów, Kruszowice, Wieś Alberta, Posadowice, Miłowice, Minkowice Oławskie, Miłocice, Przeczów, Krasowice.

Wewnątrz w zasięgu mili nie będzie żadnego rzemieślnika, ani zajazdu. Poza tym przyłączyliśmy temuż miastu naszemu na użytek pastwiska, lasy od wybrzeża Widawy po północnej stronie leżące, suche tereny i wszystkie jeziora w obrębie wsi Alberta i Krasowic i Przeczowa i Posadowic, jak również i Kruszewu. Przyznajemy miastu prawo łowienia ryb w obrębie połowy mili od miasta, tak przy brzegach, jak i na pełnych wodach. To wszystko aby miało moc ratyfikacji i potwierdzenia, postanowiliśmy opatrzyć naszą pieczęcią.

Dzialo się to w Roku Pańskim od Wcielenia 1266 w obecności świadków: komesa Jana z Wierzbna, Hinkona podczaszego, komesa Rasława, magistra Waltera i wielu innych. Datowano w Oleśnicy ręką pana Ottona.
Koniec części pierwszej.

Tekst stanowi wycinek z pracy magisterskiej:
Nowakowski Zdzisław. Dzieje gromady Wabienice na tle historii księstwa oleśnickiego od zarania dziejów do 1884 r. WSP Opole 1973 r. Praca magisterska napisana pod kierunkiem doc. dr Jana Seredyka.
Wszelkie prawa zastrzeźone. Autor pracy może udzielić pomocy osobom piszącym prace poświęcone wsiom gminy Wabienice. tel. 71 315 26 75 lub e-mail: zdzislawnowakowski1@wp.pl

Od autora Lokacja miasta Oleśnica piastowska Oleśnica Podiebradów Oleśnica Wirtembergów
Oleśnica za Welfów
Oleśnica po 1885 r. Zamek oleśnicki Kościół zamkowy Pomniki Inne zabytki
Fortyfikacje Herb Oleśnicy Herby księstw Drukarnie Numizmaty Ciekawostki (ponad 400 tematów)
Książęce krypty
Kary - pręgierz i szubienica Wojsko w Oleśnicy Walki w 1945 roku
Renowacje zabytków Biografie znanych osób Zasłużeni dla Oleśnicy Artyści oleśniccy
Autorzy Rysowali Oleśnicę Fotograficy Wspomnienia osadników Mapy
Co pod ziemią? Landsmannschaft Oels Wydawnictwa oleśnickie Recenzje
Bibliografia Linki Podziękowania Zauważyli nas
Alte Postkarten - widokówki Fotografie miastaRysunki Interpelacje radnych Odeszli
Nowości
Szukam sponsora do wydania książki o zamku oleśnickim